na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Harpagan, 20 kwietnia 2007



Relacja na pewno będzie

Bożena i Phantom

Tytuł Harpagana zdobyty.

Czas 21:30

Mimo poważnej kontuzji Bożeny

I tak nieźle

A jak reszta??


Dodane 23 kwietnia 2007, 10:31 przez Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Phantom


2007-04-20   Harpagan (Phantom)

paff, 23 kwietnia 2007, 19:20
-marsz na azymut przez pola obsiane rzepakiem i łąki które okazują się być podmokłym terenem,.... bym zapomniał wpadłem jeszcze do żwirowni której nie zauważyłem bo świeciłem sobie lampką na mapę zamiast pod nogi.
-pociąg składający się z 600 osób zdążających do pierwszego punktu kontrolnego, robi wrażenie, szczególnie jak jest to noc i każda z osób ma własne oświetlenie.
-łatwo jest wmówić ludziom że rzeka Kłodawa to prawie strumyczek który można przeskoczyć. Miło było być na drugim brzegu i patrzeć jak kilkadziesiąt osób schodzi po skarpie wąwozu aby dowiedzieć się na dole że rzekę można pokonać tylko dwoma sposobami, boso lub w butach mocząc je doszczętnie. Decyzję odnośnie forsowania każdy podejmował indywidualnie :)
-droga na mapie która okazuje się być PGR-em, a jedyna rozsądna trasa biegnie przez płot,
-nie wiem jak to się działo ale dwoje tych samych biegaczy wyprzedzało nas ~7 razy, chociaż my nie wyprzedziliśmy ich ani razu :-].
- zaliczone 50km w czasie 10h:42min, 2 małe obtarcia na stopie, naciągnięty mięsień udowy, i potworne zakwasy.
-wrażenia i doświadczenia bezcenne,

Ps.
Mogę powiedzieć że zrobienie 240km rowerem ze średnią 21km/h na Hel to delikatna popierdółka przy 100km z buta na Harpaganie.
Phantom, 23 kwietnia 2007, 19:33
Potem ten w tych żółtych gaciach wyprzedzał nas jeszcze razy kilka :D
gabo, 23 kwietnia 2007, 21:42
Tym razem próbowała mnie wykończyć kontuzja, ale ambicja ostatnim bastionem porażki i jakoś dokuśtykałam do mety. Mimo ,że po drodze obiecywałam sobie,że już nigdy więcej, dziś gdy moja kostka zaczyna już przypominać normalną, już tęsknię za kolejnym wyzwaniem.
Kolejny raz pozytywnie zadziwił mnie Phantom, nie patrzył na nasze spadające notowania(przez kilka ostatnich klilometrów znacząco straciliśmy pozycję), nie zostawił mnie, maszerował znosząc moje karkołomne próby dotarcia do celu. Dziekuję.

Paff to prawdziwy magik!! Idę koło niego nagle on zapada się pod ziemię...(wpadł do jakiegoś wykopu :D)
Wojtek, 24 kwietnia 2007, 9:42
gratulacje dla piechurów, ja rowerowym harpaganem niestety nie zostalem ;-))) ale nie bylo najgorzej - jeden pk wiecej niż na jesieni - jak tak dalej pójdzie, to gdzieś koło 2010 się uda ;) (no chyba że znów rama pęknie ;)

PS. wybiera się ktoś na Mamucika??
www.almanak.gdansk.pl/mamucik
Phantom, 24 kwietnia 2007, 10:05
Wojtek Suchy, organizator Mamucika namawiał mnie, ale chyba inne plany się nałożą :(
paff, 24 kwietnia 2007, 10:12
W tak ciemną noc nie trudno było zniknąć :))
Zabawa piersza klasa, i jeszcze ten młodnik świerkowy w którym nic nie było widać, nawet własnych nóg :D
wwp, 24 kwietnia 2007, 22:01
gratulacje dla Agnieszki :) to jest prawdziwa Harpaganica :)
Phantom, 25 kwietnia 2007, 3:12
Na www.harpagan.pl są już wyniki
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (37)