na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Kierunek: Malbork!, 29 marca 2009



Zgodnie ze znanym przysłowiem „w marcu jak w garncu” po słonecznym dniu w sobotę i deszczowej nocy, nadeszła pochmurna niedziela. Od rana wiał silny wiatr, który według prognozy pogody miał nasilać się jeszcze bardziej. Pomimo tej niepewnej pogody na starcie przed gdańskim Urzędem Wojewódzkim pojawiło się aż 18 rowerzystów zdecydowanych na zdobycie Malborka!

Ruszyliśmy w kierunku Przejazdowa – tym razem kolega Frans pokazał nam nieco dłuższą i bardziej wyboistą drogę po płytach wzdłuż wału Motławy. Niestety nie obyło się bez kąpieli błotnej i przeprawy przez liczne na tej trasie kałuże. Wyjechaliśmy w Przejazdowie na wysokości restauracji, przecięliśmy „siódemkę” i po całkiem dobrym i suchym asfalcie ruszyliśmy przez Bogatkę, Wiślinkę, Trzcinisko i Błotnik do Kiezmarka. Tutaj jak zwykle zatrzymaliśmy się przed zabytkowym XVIII-wiecznym kościołem i zrobiliśmy krótki odpoczynek przed dobrze znanym na tej trasie, zawsze czynnym sklepem.

Przez most przejechaliśmy na drugą stronę Wisły i odbiliśmy w prawo na boczną drogę do Ostaszewa. Wszystko byłoby super – droga bez jednej dziury, płasko „jak po stole”, piękne okolice – gdyby nie ten straszny wiatr wiejący nam prosto w twarz! W Nowej Kościelnicy zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby podziwiać dom podcieniowy z połowy XVIII wieku, jeden z najstarszych i najpiękniejszych na Żuławach. W Ostaszewie obejrzeliśmy ruiny kościoła gotyckiego z XIV wieku, spalonego przez wojska sowieckie w 1945 roku. Dalej pojechaliśmy do Lubieszewa, gdzie obejrzeliśmy kolejny piękny i stary dom podcieniowy (z 1745 roku!) oraz bardzo ciekawy kościół gotycki z XIV wieku z charakterystyczną drewnianą wieżą.

Za Lubieszewem skręciliśmy na drogę do Nowego Stawu, na której znowu musieliśmy zmagać się z gwałtownym wiatrem wiejącym z każdą godziną coraz mocniej! W Nowym Stawie zatrzymaliśmy się na rynku, żeby obejrzeć największy na Żuławach kościół z XIV wieku – trzynawową bazylikę pod wezwaniem św. Mateusza. Tutaj też zaplanowany był dłuższy postój w znanej i słynącej z pysznych wypieków cukierni o wdzięcznej nazwie „Jędruś”. Pokrzepieni drożdżówkami, eklerami, ciastkami z kremem i rozgrzani bardzo dobrą kawą wyruszyliśmy na końcowy odcinek trasy.

Ponieważ warunki pogodowe były dość trudne – silny wiatr bardzo spowalniał jazdę, postanowiliśmy jechać najkrótszą drogą do Malborka, żeby zdążyć na wcześniejszy pociąg do Gdańska. Zaplanowany do zwiedzania cmentarz menonitów w Stogach Malborskich odłożyliśmy na inną wycieczkę - na jakiś ciepły i przede wszystkim bezwietrzny wiosenny lub letni dzień. Udało nam się na czas dojechać na dworzec, szybko zakupić bilety dla nas i dla naszych rowerów (!) i zapakować się do pociągu. Droga do Gdańska minęła nam bardzo szybko – pociąg popychany silnym wiatrem jechał chyba szybciej niż zwykle, a my na wesoło wspominając wcześniejsze rowerowe eskapady myśleliśmy już o następnych wycieczkach!

Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wspólną jazdę, koleżeństwo na trasie i naprawdę dużą rowerową pasję, której nawet najsilniejszy wiatr nie zdołała pokonać!
Do miłego zobaczenia na kolejnych wycieczkach!



Dodane 30 marca 2009, 13:30 przez Małgosia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika dropi

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Małgosia


iwcia, 29 marca 2009, 17:47
Gdyby nie ten paskudny "wmordewind"... :-/ Poza tym super wycieczka! :)
dropi, 29 marca 2009, 17:55
tak tak troche wmordewialo heh a wszyscy mieli tyle sily ze dojechali :) zreszta co to dla nas zaden wiatr nie jest grozny :) fajno bylo do zobaczenia next tajm :)
yas, 29 marca 2009, 18:17
"tempo wycieczkowe, 20km/h " Tia, chyba na przystankach, jak zwykle pruła koleżanka.
Tym niemniej wyjazd bardzo, bardzo sympatyczny, jak zwykle dzięki superanckiej ekipie :)
Agnieszka, 29 marca 2009, 19:31
hmm..ale co pruła....?....bo ja widziałam ją czasem. Rączki grzecznie na kierownicy, nóżki elegancko na pedałach, kask na głowie i heja przed siebie;))))...tylko co ona pruła...hmm?:))

Było bardzo fajnie,wycieczka udana:) tylko mogło tak nie wiać, makabra!:)
Dziękuję wszystkim uczestnikom za miło spędzony dzień i do zobaczenia na trasie;))
yas, 29 marca 2009, 19:35
ja tez ją widziałam...też tylko czasem;) Cała Gośka:)
ubot, 29 marca 2009, 19:37
Cus pieknego i nie drogo...
Aśka, 29 marca 2009, 21:43
A ja jako czynnik hamujący cieszę się, że przeżyłam i dojechałam :D Co prawda w porywach (a porywy wiatru były takie, że aż miło!!) było to tempo żółwia ze złamaną nogą, ale warrrto było, bo tak pysznej kawy jak w Cukierni Jędruś w Nowym Stawie dawno nie piłam :)) Ale co nam tam wiatr, fajnie było i dzięki wszystkim za towarzystwo:))
Agniecha, 30 marca 2009, 10:21
Słucham??????? Dobrze czytam? Czy mam problem z czytaniem ze zrozumiem? Asiu! Złamałaś nogę na wycieczce??
Agniecha, 30 marca 2009, 10:22
:)
Aśka, 30 marca 2009, 12:42
Aga, na szczęście jeśli chodzi o złamania, to ograniczyliśmy się do jednego połamanego błotnika ;) Moje nóżki są w porządku, chociaż wczoraj odmawiały współpracy :// Ale tak to czasem bywa ... ;))
Agniecha, 30 marca 2009, 12:47
Przy takim wietrze - wcale się nie dziwię:)
Gosiaczek, 30 marca 2009, 20:02
Dzięki za fajną niedzielę. Na cmentarz nikt się nie spieszył ;) ale za to jest powód do powtórki wycieczki.
woytek49, 30 marca 2009, 21:01
Na cmentarz nie śpieszył nikt . Ale do domu ja . I zdążyłem !!!!
Bardzo żałuję ,że tak mi się "makrela"przypominała i wycieczkę zepsuła .
Po drodze trafiłem 2 razy na coś i dętki dwie zmieniałem ....:(
Ale jeszcze pojeżdżę z Wami !!!
WOJT, 31 marca 2009, 19:53
Och szkoda że mnie z wami nie było ,ale ja też planuje taką trasę , tyle że z powrotem na kołach , pozdrowiska i dzięki za Stegnę pa
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (17)