na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Zbieranie lampionów, 28 marca 2009



Relacja o zabarwieniu lekko erotycznym



Emocje po Manewrach 2009 lekko już opadły, kiedy na mojej skrzynce pocztowej pojawiło się zaproszenie wysłane przez SKPT, żeby pomóc w zebraniu lampionów z lasu i przy okazji nauczyć się kilku orientacyjnych trików. Czemu nie – pomyślałam – i wysłałam zgłoszenie. Ostatecznie co jak co, ale marsze na orientację nie są moją najmocniejszą stroną :)

Niewinny flirt (z mapą)
Ponoć nic tak nie sprzyja flirtowaniu (z mapą) jak wiosenne słońce. Choć wieczór poprzedzający wycieczkę kursancką wcale tego nie zapowiadał, poranek przywitał nas piękną, iście wiosenną już pogodą. Cudownie było zacząć dzień od uśmiechniętych promieni słońca i kubka aromatycznej kawy (nawet o tak wczesnej godzinie). O 9:10 spotkaliśmy się w Rumi. Szybki podział na grupy, kilka ciepłych słów od naszych przewodników (dalej zwanych Tutorami), mapki do ręki i... ekspresowy kurs pt. „do czego służy kompas”. Tomek (nasz guru od orientacji) był bezlitosny. Na pierwszy ogień poszła Marta – to jej w udziale przypadło doprowadzenie nas do pierwszego PK i lampionu, który mieliśmy posprzątać (droga od bazy do PK oznaczonego symbolem 7) zajęła nam aż 2 godziny, ale warto było). Tomek, choć nieugięty, cierpliwie, krok po kroku tłumaczył nam każdy element mapy i przenosił go na teren, na którym się znajdowaliśmy (nie wiem, jak tego dokonał, ale w końcu okazało się, że nawet najbardziej oporni z nas odnajdywali się na mapie, liczyli parokroki i ustawiali kompas tak, by prowadził na azymut prościutko na właściwy PK).

Docieramy się (na szlaku)
Zasada, jaką przyjął nasz Tutor (Tomek) była taka, że nikt nie ruszy się z miejsca, dopóki wszyscy nie będziemy dokładnie potrafili określić, w którym miejscu na mapie aktualnie się znajdujemy i w jakim kierunku będziemy zmierzać. Każdy z nas na moment stawał się przewodnikiem grupy i musiał doprowadzić ekipę do któregoś z punktów (a była nas równa dziesiątka – na którą składało się 3 Tutorów i 7 Kursantów). Zadanie wcale nie było łatwe, ponieważ grupy, które ruszyły na połów lampionów, nie szły trasami znanymi nam z Manewrów, ale wyznaczonymi obszarami, z których należało zebrać wszystkie punkty. W szczytowym momencie musieliśmy w jednym miejscu namierzać się aż na 9. lampionów! Wśród nich jeden okazał się wybitnie mylny – był to jeden z PK trasy trudnej, a zmyłka polegała na tym, że na dwóch wzniesieniach, położonych od siebie w odległości ok 100 m znalazły się aż 2 słupki triangulacyjne – zmyliło to nawet Szymona, który ten punkcik ustawiał. I nie była to jedyna niespodzianka na szlaku, bo jak się okazało PK 10 z trasy bardzo trudnej, zamiast w miejscu oznaczonym na mapie, znalazł się dokładnie o 50 m dalej, a dwa inne PK zamieniły się oznaczeniami :)

Od chujka do pocałunku (albo odwrotnie)
Namierzenie punktów bez podstaw teorii w nawigowaniu po terenie z mapą i kompasem jest praktycznie niemożliwe. Nasz Tutor postanowił jednak umilić nam nudne regułki teoretyczne i znalazł sposób na to, by każdy z nas już na zawsze zapamiętał jak rozpoznawać niektóre elementy terenu i jak odnajdywać je na mapie. A wszystko zaczęło się od ekstazy, którą Tomek odczuwa zawsze, kiedy jego oczom objawia się w lesie urocza przecinka. Szybko okazało się, że ciąg skojarzeń erotycznych naszego przewodnika nie ma końca (ale przecież najważniejsze to znaleźć taki język przekazywania wiedzy, który trafi do nawet najbardziej opornych uczniów). Zmierzając więc w ciągłej ekstazie to punktu G (a konkretnie PK oznaczonego na mapie symbolem G6), dowiedzieliśmy się jak na mapie znaleźć chujka i w jaki sposób całują się leśne dukty. Ziarno siane przez naszego przewodnika trafiło widać na podatny grunt, bo podstawy teoretyczne chwyciliśmy szybko i skutecznie utrwaliliśmy w pamięci (ostatecznie nie bez przyczyny mind mapping uważany jest za jedną z najskuteczniejszych metod szybkiego zapamiętywania :))

Szczytujemy (znaczy szczyty zdobywamy)
„Ile to parokroków?” - pytał złośliwie Tomek, kiedy już z wielkim mozołem udało się nam przeliczyć milimetry na metry i westchnąć z wielką ulgą. „Pokaż, gdzie się teraz znajdujemy!” - i wskazywał paluszkiem na niewinną ofiarę chwilowego rozproszenia (ostatecznie nie samym marszem żyje człowiek, pogadać też czasem trzeba), „Zorientuj się na mapie!” - to komenda, która padała chyba najczęściej – podstawa każdego ruchu, niezawodny sposób na to, by sprawdzić, czy nasze „wydaje mi się” potwierdza się z tym, czego twardo dowodzi mapa, „Stań na moim miejscu i zobacz, co widzisz!” - komenda wydawana głównie w momentach, kiedy trzeba było przeżyć kolejną ekstazę (czyli zobaczyć jak ślicznie przecinka, co do której jeszcze przed chwilką byliśmy pewni, że nie istnieje, przestrzeliwuje się przez leśną gęstwinę). A wszystko to w trakcie, kiedy nasza dzielna gromadka wdrapywała się na kolejne szczyty i wzniesienia, których nie skąpili nam ci, którzy wcześniej wyznaczali na mapach miejsca, gdzie później przyczepione zostały charakterystyczne, biało – czerwone lampiony (które, o dziwo, w ogóle, ale to w ogóle nie świecą ;)).

Płomienne zakończenie (nie mogło być inaczej)
Warto było ponieść trud wędrówki, gdyż już na samym końcu czekała na nas miła niespodzianka – ognisko, kiełbaski i grzaniec :) Na wyznaczone miejsce dotarliśmy około godz. 18 (jako ostatnia już grupa). W sumie przemierzyliśmy zaledwie 16 km, ale było to najbardziej pouczające i wesołe 16 km, jakie zdarzyło mi się przemierzyć na imprezie na orientację. Kiedy dotarliśmy na miejsce, ognisko już płonęło, a w powietrzu roznosił się apetyczny zapach smażonych kiełbasek i palącego się igliwia. Pogoda nam sprzyjała i jeszcze przez 2 godziny śmialiśmy się, śpiewaliśmy i popijaliśmy grzaniec przy ognisku. W drogę powrotną wyruszyliśmy, kiedy tylko na naszych policzkach poczuliśmy pierwsze krople wiosennego deszczu. Do bazy mieliśmy jeszcze 4 km. Ruszyliśmy więc żwawym krokiem... i tak oto nasza wycieczka edukacyjna dobiegła końca :)

Więcej w fotorelacji :)

Mapa przejścia: TUTAJ



Dodane 30 marca 2009, 00:20 przez psuja

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika paff


Marta, 29 marca 2009, 9:20
Było naprawdę interesująco. Dowidziałam się więcej niż zakładałam. Należą się brawa dla organizatorów z SKPT za profesjonalizm i specjalne dla Tomka, który jest naprawdę świetnym nauczycielem. Mam nadzieję ze będziemy się widywać nie tylko przy okazji imprez na orientację :-)
Mxer, 29 marca 2009, 11:49
Elwira, tą relacją napewno nie zapewniesz sobie wiekszego grona sympatykow !

To wstyd ze mnie tam nie bylo, lenistwo nie poplaca ! Teraz, czytajac/ogladajac mam wyrzuty sumienia. Jezeli bedzie nastepna edycja juz teraz sie na nia pisze.
Niech SKPT spodziewa sie tlumow po takiej relacji :)

Strasznie, ale to strasznie zaluje ze nie zwloklem 4rech liter z lozka na czas. [wymowka bo bylem w pracy]

:)
Łukasz-ewski, 30 marca 2009, 13:03
Mxer... jeśli można podpisuje się pod twoim postem ;)
Thief, 30 marca 2009, 15:23
Trzeba było 4. litery ruszać, a nie żałować ;P Następnym razem poprawcie się Panowie - bo jest czego żałować, oj jest :)))
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (230)