na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » /setka/ w Borach, 15 marca 2009



...dlaczego?

Dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu by szlak był tak wyśmienicie źle oznakowany.

Ale od początku.

Jeszcze wieczór poprzedzający wypad byłem pewien ,że tylko 3 śmiałków wyjedzie tego dnia na szlak. Lecz Emil rzutem na taśmę dołączył do naszej szalonej trójki. Tak więc w 4 osoby spotkały się w pociągu relacji Gdańsk-Czersk.

Czersk przywitał nas mdłą pogodą-słotą. Jak się potem okazało pogodą wymarzoną- gdyż w Gdańsku ponoć lało cały dzień. Szlak Brdy to azymut. Odnajdujemy go bez przeszkód i gnamy z małymi własnymi interpretacjami do wsi Szlachta. Tutaj moi mili zaczyna się farso-komedia szlakowa. Zjechaliśmy bodaj wszystko prócz szlaku. Katastroficznie oznaczony. Wsaparcie mapą i kompasem było jedynym tego dnia drogowskazem,bo znaczki na drzewach jak by kto ukradł. To na tyle odnośnie trasy przebiegu.Bo szlag mnie trafia nawet jak to pisze!!!!!
Warunki natomiast iście marcowe. Cały czas towarzyszy nam wspomniana wyżej aura. Wilgoć tak wielka ze i bez pocenia się odzież wilgotnieje. Z kasków na daszki skrapla się woda i kapie nam prosto na nosy. Mi i Emilowi jeśli tylko średnia prędkość spadała parowały okulary.

O rany!-jak dotąd to tylko narzekam!

Wszystkie te rzeczy i sprawy odchodziły w niebyt gdy w nasze uczy wkradało się życie Borów. Piękne śpiewy Kormoranów,wydawało się ,że nas witają. Pełna gama śpiewów i trelów ptaków doprowadzała do gęsiej skórki. Krajobrazy niczym z bajki-jakby nie dotknięte ludzka stopą. Ehhhhhhhhhh.

Tak oto w takich okolicznościach przyrody po wielu bluzgach związanych ze szlakiem docieramy do wsi Osie. Tu zapewne Bory chciały nas ukarać za tak krótka wizytę w ich pięknych progach i postanowiły się rozpłakać.Deszcz padał coraz mocniej,więc zgodnym głosem podjęliśmy decyzje o asfaltowej alternatywie do Warlubia.
27 km w deszczu totalnie zmoknięci docieramy do Warlubia. Miły wątek to taki ,że pociąg mamy za jakiś czas,więc pojedzmy coś zjeść. Miła bar zarekomendowany przez tubylców okazał się oazą spokoju dla naszego układu pokarmowego. Smakowało wszystko-bez wyjątku. Nawet za mocna kawa!

Troszke przeschnięci lecz nadal wilgotni aleeeeeeeeeeee najedzeni odjerzdzamy na pociąg.

I tak kończy się nasza kolejna przygoda. Szkoda ,że was nie było.

Ps:Ze względu na panujące warunki zdjęć jest nie za wiele a ich jakość pozostawia wiele do rzyczenia. Winą obarczam wiecznie zaparowany obiektyw. Niestety z aurą nie wygramy!!!!



Dodane 15 marca 2009, 23:23 przez t.o.p.o.l.

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika t.o.p.o.l.


no saint, 16 marca 2009, 9:33
I to się nazywa wypadzik do nie wiadomo dokąd :) poproszę więcej takich .Dzięki za miłe towarzystwo ,bez wątpienia należy powtórzyć tę trasę - polecam wszystkim :) . Seba coś wspominałeś o deszczu jakoś nie zauważyłem :):):) odniosłem wrażenie ,ze mokrzy to my juz wyjechaliśmy :):):)
Kasia, 16 marca 2009, 9:40
Zgadzam się - nie ma to jak wyskoczyć diabli wiedzą gdzie :D
Mxer, 16 marca 2009, 9:41
zabierzcie nas tam jak bedzie +20 i sloneczko :)
Agnieszka, 16 marca 2009, 9:54
cudna traska!:) uprasza się o skopiowanie wycieczki w okolicznościach wiosenno-nie deszczowych:) Pozdr.,:)
Phantom, 16 marca 2009, 10:02
O, lol. Byliście wszędzie, ale nie na szlaku D

Szlak jest jednak dość przyzwoicie oznakowany, poza Lipinkami i Starą Rzeką.
Kasia, 16 marca 2009, 10:11
Marek, daj spokój, byliśmy i na szlaku. A jeśli chodzi o przyzwoite oznakowanie, to szkoda, że nie załączyliśmy Ci fotek, gdzie znaczki są w wyjątkowo podłym stanie.

Hm, ponadto, pono kiedy Ty byłeś w zeszłym roku, też błądziłeś, z GPS dodatkowo. Przynajmniej takie wieści uczestnicy rajdu rozpuszczali:).

A cóż, dobrze oznakowanymi szlakami w tamtych rejonach niewątpliwie są niebieski Izydora Gulgowskiego i czerwony Jezior Kociewskich. Stu z Nieba do nich nie zaliczam.
Marta, 16 marca 2009, 11:10
Świetne fotki, wspaniałe kolory. Jak to w marcu :-)
jj active, 16 marca 2009, 18:52
Rwelacyjne foty:DDD

Szczególnie zapadłą mi w pamięci jedna pt. ..jak Katarzyna spotkała drabinę - ewentualnie ..jak drabina spotkała Katarzynę:DDD

Właściwą wersję niech już sobie każdy sam wybierze:DDD
Janusz, 16 marca 2009, 19:05
Poezja rowerem pisana :)
wwp, 16 marca 2009, 20:09
proza opowieści barona von Munchhausena przy tym jest niczym :)
Phantom, 17 marca 2009, 0:27
Kasiu. Przecież pisałem w poście, gdzie miałem kłopot z przebiegiem szlaku.

Wymienione przez Ciebie szlaki są prowadzone przez inny oddział PTTK i przez to nie leżą one w tym samym rejonie. Fakt faktem jest, że PTTK Bydgoszcz więcej wagi powinna przywiązywać do oznaczeń, a nie tylko spływ Brdą i wycieczki autokarowe dla członków.

Prawdziwy dramat ze znakami to na południe od Wisły, poniżej Grudziądza.

A gdzie te ruinki mostu były?
t.o.p.o.l., 17 marca 2009, 19:40
Te ruinki mostu nadal są.Jeśli mój kompas nie nawala to znajdziesz je skręcając ze szlaku "stu z nieba"w lewo na żółty "im Hoffmana"w miejscowości Stara Rzeka.po około 2 km znów w lewo w leśna czeluść.Jeśli jeszcze będzie leżeć to wrót czeluści blokuje zwalona Brzoza.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (14)