na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » 120 RAJD DA NA CZARNEJ, 14 marca 2009


Fotorelacja uczestnika Grzyb


Stefan, 15 marca 2009, 8:21
"RAJD DA NA CZARNEJ" po czarnym zakończony planowo :)
Wiktor, 15 marca 2009, 23:41
Wedle mojej opinii rajd bardzo udany. Pozostałym uczestnikom chyba też się podobało. Pogoda i humor dopisały, drogi szerokie, kanapki smaczne, herbata z termosu ciepła.
Relacja, zapewne wkrótce, będzie pod tym adresem:
http://www.dawrzeszcz.gda.pl/index.php/article/view/...
Stefan, 11 listopada 2009, 9:59
Trasa sto dwudziestego rajdu została wybrana tak, aby wędrówka zakończyła się tak jak poprzednia, na stacji Rumia i aby była kontynuacją tej sprzed dwóch tygodni, która również biegła czarnym szlakiem - szlakiem Zagórskiej Strugi. Drogę zaczęliśmy spod dworca w Wejherowie i obie trasy złączyliśmy u zbiegu ulic Kamiennej i Stefana Batorego, skąd do peronu z którego odjeżdżała nasza kolejka do Trójmiasta było już tylko kilka minut piechotą.
Pogoda była taka jakiej należało oczekiwać, zgodnie z przysłowiem "w marcu jak w garncu": z początku piękne bezchmurne niebo, ożywcze promienie słońca, przecinające korony drzew jak światło witraż w katedrze i padające na leśny trakt. Jednak późnym popołudniem słońce skryło się za szarymi chmurami i znów dał o sobie znać zimowy chłód. Odchodząca pora roku, porozrzucała po lesie swe ślady: pod najniższymi gałęziami świerkowych zagajników, w zacienionych jarach i głębokich koleinach zalegał tu i ówdzie śnieg.
W trakcie każdego rajdu, przypadkowo, spotykamy zawsze jakiś pojazd o masie przekraczającej masę samochodu osobowego - traktor, snopowiązałkę, kombajn, walec... Tym razem na naszej drodze mogliśmy podziwiać ogromną koparkę pracującą dla przemysłu leśnego. Dla takiej maszyny kilka kłód, to jak garść słomy dla człowieka. Piękne i potężne osiągnięcie techniki!
Wędrując przez rozległą przecinkę spotkaliśmy biegającego po niej w wełnianej czapce z pomponem i mapą w jednej, a kompasem w drugiej ręce "starego wygę". W każdym razie, na takiego wyglądał. Okazało się, że rozstawiał od punkty dla, mających miejsce tego dnia, manewrów SKPT. Kilka takich punktów spotkaliśmy na naszej trasie, więc zadzwoniliśmy do naszej rajdowej koleżanki Ani, która tego dnia wybrała właśnie nocny marsz na orientację. Była tymi wiadomościami nieco zdziwiona, później zaś poinformowała, że punkt nieopodal leśniczówki, który dokładnie jej opisaliśmy, był punktem mylnym...
U końca naszej wędrówki, tam gdzie kończył się las, a zaczynały pierwsze zabudowania Rumii, spotkaliśmy "młodego wygę" (brak wełnianej czapki z pomponem, za to przepastna szara kurtka), przyglądającego się nam i idącego wystarczająco wolnym krokiem, by wprawne oko domyśliło się, że czekał właśnie na nas. Był to Stefan, człowiek który zaciekawiony ogłoszeniem na RWMie, postanowił wyjść naprzeciw naszej grupie, by dowiedzieć się kim jesteśmy - i jak sądzę - czy w ogóle jesteśmy.
Idąc ulicami Rumi wzbudzaliśmy w niejednej mijanej osobie zdziwienie. Podczas gdy wszyscy kierowa
Stefan, 11 listopada 2009, 10:07
c.d. relacji skopiowanej ze strony wskazanej przez Autora Wiktora :

Podczas gdy wszyscy kierowali się z dworca ku szkole, my podążaliśmy w przeciwnym kierunku.
Ci "wszyscy" to przywożeni przez kolejne eskaemki uczestnicy nadchodzących manewrów. Cóż, my na szczęście, mogliśmy spędzić tą noc we własnych łóżkach.
Wracaliśmy do domów uśmiechnięci, z twarzami ogorzałymi od wiosennego słońca i zimowego wiatru. Zapewne za kilka lat tu wrócimy!

Wiktor Jesionek
Stefan, 11 listopada 2009, 10:13
Wiktorze dziękuję za wspomnienie w relacji "młodego wygi" którego dostrzegło
Twoje wprawne oko :)


Ciekawe , czy Wiktoria będzie równie miłosierna dla Janusza ?
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (12)