na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Oskowo, 20 sierpnia 2016



Kilka wspomnien z wycieczki do Oskowa…
O umówionej godzinie przed KFC, czekala tylko wegierka. Mimo tego postanowiliśmy poczekać dziesięć minut na ewentualnych spóźnialskich, nikto jednak nie pojawil się.
Pomyslale ze podobnie będzie i w Leborku i w końcu pojedziemy sami, trochę się byłem zaskoczony ze odnalazł nas na peronie i dolaczyl do nas Piotrek z Gdyni. Piotr, milo było Cie poznac…
Po przywitaniu i nastrojeniu nawigacji, ruszyliśmy zwawo-na kawe do pobliskiej stacji benzynowej. Dla wegierki brak możliwości wypicia kawy, w trakcie wycieczki, jest równoznaczny z brakiem motywacji do dalszego kręcenia…
Tak wiec, po zaspokojeniu podstawowej potrzeby Uli,ruszylismu w kierunku niebieskiego szlaku, z Leborka do Oskowa. Poza dwiema drobnymi pomyłkami w nawigacji, z mojej winy, cali, zdrowi i bez awarii /o czym później/ dotarliśmy do celu podrozy.
Na parkingo, pod samym grodziskiem, stało kilkanaście samochodow, co wskazywalo na spora liczbe chętnych do obejrzenia tego miejsca, ale okazało się ze /mielismy farta/ trafiliśmy w sam srodek rycerskich zamagan, walk na tarcze, ale takze pięknych „bialoglowych”, poprzbieranych w stroj z epoki rzymskiej, tańczących do muzyki, z epoki bliższej jednak średniowiecznej Polski. Ale to drobiazg bez znaczenia…
Trzeba tez wspomnieć ze przywitano nas jak długo oczekiwanych gości . Po chwili zauwazylem ze wszyscy goście sa tak cieplo przyjmowani, to było bardzo sympatyczne.
Poza wspomnianymi doznaniami atrystycznymi, były także doznania kulinarne w postaciu bufetu z cieplymi posilakami, ale taze i ze strawa z kotla wiszecego nad ogniskiem. Poza winem, były kobiety, spiew i inne atrakcje,
Ula i ja, postrzelalismy sobie z luku do tarcz. Wiekszosc moich strzal wyladowala, poza tarcza, ale i tak było-bojowo…
Po 2 godzinach, zdecydowaliśmy ze czas wracac,ale nie tak hop,hop, bo okazalo się ze zlapalem gume, co więcej, uszkodziłem tak ze opone, nie na tyle jednak, żeby nie moc jechać dalej. Wymienilem szybko i sprawnie dentke i ruszyliśmy zwawo w kierunku Wejherowa, ale po 200 metrach okazalo się ze zapas który zalozylem, jako dobry, jest także dziurawy, zjechaliśmy na pobocze i zaczlo się szukanie dziur i ich klejenie, dziekuje moim wspoltowarzyszom niedoli, za pomoc. W tym całym rozgardiaszu, z detakmi już calkiem zglupiale i nie byle w stanie odroznic dorej detki od tej przebitej, co zaskutkowalo ponoenym zdejmowanie kola, zmienianiem detek itd.
W każdy razie, to co zwykle zajmowalo mi 10 min. Tym razem, trwalo minut 60. To był już na tyle poważne przesuniecie w czasie, od zakładanego, ze zrezygnowaliśmy z dojechania do Wejherowa na kolach i skonczylismu rowerowanie na stacji w Strzebielinie Morskim
Dziekuje Uli i Piotrowi, za sympatyczne towarzystwo i pomoc w uporaniu się z awaria.
Towarzysto, pogoda i nastroje, mimo wszystko, dopisaly Pozdrawiam i do następnego razu…




Dodane 21 sierpnia 2016, 13:14 przez ubot

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika drooone


ubot, 21 sierpnia 2016, 13:15
Piotr, dodaj fotki... Dzieki.
węgierka, 21 sierpnia 2016, 15:35
Ja również dziękuję za fajny wypad w ciekawe miejsce. Fajnie było zobaczyć prawdziwych pasjonatów legionów rzymskich oraz konia trojańskiego. Myślałam, że to będzie jakiś straszny kicz, ale mile rozczarowałam się.
Dla mnie niezapomnianym wrażeniem był postój przy dębie Świętopełka. Dobrze, że zboczyliśmy z trasy, aby go obejrzeć i posiedzieć przy nim.
Ubot, dzięki za wycieczkę. Dzięki, Piotr, za towarzystwo. Również czekam na fotki.
Atrakcje z kołami Ubota dostaliśmy od niego całkowicie gratis. W pakiecie z legionistami i koniem trojańskim.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (1)