na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Tour De Pologne - czyli 122 km po Warszawie, 2 sierpnia 2015



Film nr 1 - czyli pierwsze drugi raz na podjeździe na Karowej, jadą ci, co się wyłamali, za nimi 2,5 min przerwy...

https://vid.me/72ds

A to końcówka dziewiątego podjazdu, już nie ma uciekinierów...

https://vid.me/3WgF

Ostatnie okrążenie, na płaskim odcinku za bardzo ostrym skrętem w Karową, ależ gaz!

https://vid.me/CVmP





Dodane 2 sierpnia 2015, 21:24 przez Super Mario

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Super Mario


Super Mario, 2 sierpnia 2015, 20:39
Bardzo zacięta rywalizacja, najfajniej wygląda to na początku, gdy 24,5 km jadą tak ze 45 min. i zastanawiałem się, czy cały czas tak będą zamulać. Na szczęście nie. Przejście z rowerem paręset metrów w inne miejsce i już znów jadą, prędkość średnia dobrze ponad 40 km/h, momentami było ponad 60. Może widać to trochę na filmach. Miłego oglądania.
Super Mario, 2 sierpnia 2015, 21:36
Poza tym świetna oprawa, zwłaszcza na mecie i na starcie, piękne hostessy wyskakujące z jeszcze piękniejszych aut jeżdżących jako reklamy rozdają chorągiewki i daszki z papieru, zamiast koszulek czy lampek... Kibice dopingujący wszystkich, najbardziej tych na końcu, niekoniecznie zawodników. Byli tacy, co mimo zakazu i ostrzeżeń policji ścigali się nawet na MTB na trasie... Zwłaszcza dwóch chłopaków na góralach pokazało klasę na podjeździe pod Karową. Przeciętnego szosowca-amatora objechaliby dookoła. SZACUN. Dostali świetny doping, jak i ci zawodnicy, co byli w trochę słabszej formie, lub oszczędzali siły na dalsze etapy.
Atmosfera i organizacja imprezy na wysokim poziomie.
Jacko, 2 sierpnia 2015, 22:12
Fajna relacja.
Jednak jak na to patrzę, albo jak pooglądam sobie w telewizji TdF czy Giro, to mam wrażenie, że ten sport ma coraz mniej wspólnego z prawdziwym kolarstwem, a może i ze sportem w ogóle. A jak się jeszcze poczyta wspomnienia różnych "Asów"...
Super Mario, 2 sierpnia 2015, 22:35
Na żywo widać tylko malutkie fragmenty, ale faktycznie jest to jedna wielka "ustawka". Na 122 km, jak znasz całą trasę wcześniej, planujesz co i kiedy ma dokładnie robić każdy zawodnik w drużynie. Dlatego na początku kręcą sobie pod górę tak ze 30, a na ostatnich okrążeniach tak ze 45. Są jednak sytuacje nie do przewidzenia. Widziałem np z bliska, jak wygląda zmiana roweru na trasie. Wszystko trwało 10 sekund i zawodnik pruł dalej. Z bagażnika na dachu 1 człowiek zdejmuje rower w 5 sek, drugi go łapie, podbiega do zawodnika i odbiera wadliwy sprzęt. Czemu tych bagażników na dach nie ma w handlu?
Finisz Kittela był niesamowity, zakręt 70m przed metą na którym dał tak sprytnie ognia i objechał Ewana. Trzeba myśleć do końca, a na to mało kto po takim ogniu ma siłę.
Słyszałem dziś taką historię:
Gdy na metę na Stadion 10lecia przez tunel wjeżdżał Szozda, tuż za tunelem widać było, jak szybko chowa pompkę, a Ruskie zostają o pół metra z tyłu. Trzeba sobie umieć radzić...
Jacko, 2 sierpnia 2015, 23:34
Akurat ta historia/legenda krąży od laaaaaaaat :) A dotyczy Stanisława Królaka i Wyścigu Pokoju w 1956 roku.
Super Mario, 3 sierpnia 2015, 6:09
No jakie bzdury te dziadki wnukom opowiadają, a ci słuchają z zapartym tchem.
Jacko, 3 sierpnia 2015, 6:26
Zresztą Królak wielokrotnie zaprzeczał, a żaden z kolarzy radzieckich, co jest chyba zrozumiałe, też się nie przyznał do takiej sytuacji, więc raczej należy to traktować jako anegdotę i kolarską legendę.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (2)