na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Jesienny Wejherowski, 20 września 2014



Obiecalem relacje z wczorajszego rowerowania, wiec niech się stanie…
Zaczne od tego, ze nie spodziewałem się takiej frekfencji. Kiedy zobaczyłem ze dopisala się Kasia /to-tiki/ i Maciek /max…/ ucieszyłem się ze nie będę sam. Potem, dostałem wiadomość od Topola ze także dolaczy. Na tym skonczylem sprawdzanie, kto ewentualnie zechce z nami pojechać. Na całej trasie SKM-ki, co kilka przystankow dosiadali się uczestnicy, wiec w Wejherowie zabrala się 10 osobowa ekipa.
Po kilku minutach ruszylismy na szlak, oczywiście jak to zwykle ze mna bywa, już na samym początku pomyliłem dojazd do szlaku, ale od czego ma się w towarzystwie gdynian, czyli, Agnieszke, Macka i Marka. Dzieki ich pomocy, a wlasciwie nawigacji, dojechaliśmy już bez błądzenia na szlak.
Tytul wycieczki, nie bardzo pokryl się ze stanem faktycznym tego co zastaliśmy w lesie, gdzie dookoła jeszcze, poza drobnymi odbarwieniami lisci, lato na całego. Chyba faktycznie terzeba będzie to powtórzyć, gdzies pod koniec września. Zakladajac ze do tedo czasu, bede już na chodzie…
Nie chce się rozpisywać o kolejnych przejechanych kilometrach, dość ze przypomnę to o czym pisałem z zapowiedzi wycieczki. Doswiadczylismy wszystkiego i jeszcze więcej, bo chcąc sobie skrocic trochę trase postanowiłem w porozumieniu z Agnieszka ze pojedziemy w odwrotna strone niż prowadzi szlak. Mysle ze to był blad, bo już po kilku kilometrach okazało się ze droga będzie bardzo wymagajaca. Nie tylko nie dalo się podjechać na niektóre wzniesienia, ale trzeba było, targac rowery na plecach. Po tym, przedzieranie się przez krzaki i wysoka trawe. W końcu jednak, wrocilismy na szlak i droga stala się przejezdna a miejscami, bardzo lajtowa. Jechalo się calkiem przyjemnie, no może poza drobnym incydentem, kiedy to Agnieszka i Kasia chcąc chwilke odsapnąć, usiadły nieopatrznie, kolo gniazda os. Czym to się skonczylo nie musze opowiadac, dobrze ze obie poszkodowane, nie były uczulone na ukaszenia owadow.
Kilka kilometrow dalej spotkaliśmy Lukasza, który po powrocie z nocnego wypadu na Wiezyce, cierpiąc chyb a na syndrom, „swędzących stop”, postanowil dokrecic jeszcze kilkanaście kilometrow.
W miedzy czasie, pozegnalismy kolege Anieszki, który przed Chwarznem, zdecydowal wracac do domu. Dzieki Grzegorz za towarzystwo.
Ciag dalszy trasy, już w dziewiatke, przejechalismy wspólnie do Karwin. Tutaj pozegnalismy większość grupy, a Kasia, Topol, Lukasz i ja, pojechaklismy do Gdanska.
Bardzo dziekuje wszystkim uczestnikom. Była naprawdę super i chętnie to powtorze. Pozdrawiam i do zobaczenia…
Nie wiem ile kilometro przejechalismy, bo mój licznik nie dzialal, a ze nie zmieniłem mapy w nawigacji od razu, to dodał mi się także odcinek z Karlskrony, co spowodowalo ze na liczniku GPS, wyskoczyl dystans 480km.




Dodane 28 września 2014, 14:00 przez ubot

Fotorelacja uczestnika Łukasz

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika ubot

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika marek_r

Fotorelacja uczestnika alapruszcz


ubot, 20 września 2014, 21:47
Relacje postaram sie napisac jutro. Dzisiaj raczki mi drza i mam nie rowny oddech...
Jacko, 20 września 2014, 22:03
Fiu fiu, ale się Was tam zebrało :) Trochę szkoda, że terminy tak się ponakładały.
marek_r, 20 września 2014, 23:52
Dzięki ubot za miłe spędzenie soboty na rowerze taki wspaniałymi osobami soboty ja wracałem do domu jeszcze zahaczyłem o Gdynię a w tam było święto ulicy Świętojańskiej i spotkałem te samochody tam
max_c74, 21 września 2014, 6:22
Również podziękowania dla organizatora za mobilizację sporej grupy i pomysł wycieczki, dzięki wszystkim za miłe towarzystwo.
t.o.p.o.l., 21 września 2014, 7:15
Nie czepiam sie ale z jesienią to wiele wspolnego nie miało. Do poprawki.
ubot, 21 września 2014, 11:53
Seba, chyba starzejesz sie, jestes coraz bardziej marudny...
Jacko, 21 września 2014, 14:11
Toż nie marudzę, tylko żałuję, że nie mogłem jechać z wami...
ubot, 21 września 2014, 15:55
Jacko, to nie bylo adresowane do ciebie, a do Topola...
Agniecha, 21 września 2014, 17:05
Marku, gwoli ścisłości, w miejscu, gdzie skróciliśmy szlak - było lajtowo:) bo ominęliśmy - zaczynające się na wysokości Łężyc górki i doliny, i dziwacznie kręcące serpentynki, dalej byśmy ominęli 'szlak wiewiórek', podejście pionowymi schodami na punkt widokowy, z którego nic nie było widać i krzaczory, przez które ledwo dało się przejść, ale Maciej(max_79) podpuścił mnie, że będziesz zły, jak całkiem ominę czerwony szlak na wysokości chwarzna, dlatego wróciliśmy na niego!:) I wtedy właśnie zaczęło się co powyżej:) Te wspaniałości zatem to uroki czerwonego szlaku, który w miejscu Chwarzna całkiem wariuje i pokazuje swoje bardziej hardcorowe oblicze:)
Agniecha, 21 września 2014, 17:06
oczywiście miałam na myśli (max_c74)
ubot, 21 września 2014, 18:08
Agnieszko, moja slabosc w orientacji w terenie, a takze, kiepska umiejetnosc w chronologicznym poskladaniu faktow, to wynik, hmmm czym by tu sie wylagac? O, to wynik podeszlego wieku. No ale opisane wydarzenia mialy miejsce...
Agniecha, 21 września 2014, 19:17
Marku, wszystko było wyśmienicie! A przede wszystkim wyśmienity był pomysł zorganizowania tej wycieczki! Dziękuję! Miło było znów z Wami pokręcić, jak za dawnych lat:)
waldemin, 21 września 2014, 19:34
Gratulacje dla Ubota, który jak zwykle przyciąnął (jak magnes) bardzo pokaźną ekipę i zarezerwował świetna pogodę!
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (1)