na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Wschód słońca w Stilo, 28 czerwca 2014



Najgorsze opad trwał dwie pierwsze godziny... i ostatnich sześć


O 21:22 zameldowałem się w Bożympolu Wielkim wracając z Kołobrzegu. Rozłożyłem sobie kanapę w samochodzie i godzinkę się kimnąłem.

O 23:10 na stację zawitali: Ewa, Jacko oraz Maciej666.

Pierwszy przepak trwał 40 minut, tuż przed północą ruszyliśmy.

Początkowo trasa nie wydawała się trudna, na pierwszych 6km zabłądziliśmy 2 razy i to raz porządnie. Na tyle porządnie że na obrana trasę wróciliśmy dopiero po 1.5 godzinie.
W między czasie dopadł nas pierwszy tego dnia deszcz (było już po północy), ba nawet burza, która gdzieś daleko błyskała i grzmiała. Opad ten był na tyle intensywny, że ja właściwie już do samego powrotu nie wyschłem.

Plan na dojazd do Stilo zakładał max. ilość lasów, powrót asfaltem.

Błoto, ciągły deszcz, para wodna... pierwsze gleby... w tym monstrualna Jacko, prosto w kałużę. Wypompował ją do cna.

Ja na stromym zjeździe ze świeżymi blokami (w końcu udało się je zmienić) nie wypiąłem się i sru w błoto po łokcie.

Ogólnie trasa super dobrana, kilka wjazdów i kilka zjazdów. Ale na inną pogodę.

Gdy jeden opad się kończył, zaczynał się nowy. Skąd wiedzieliśmy że nowy a nie stary, bo zawsze był intensywny.

W Stilo byliśmy o czasie. Co do sekundy.
Ja z Ewa padliśmy i musieliśmy znaleźć wewnętrzna siłę do kontynuacji wycieczki. Maciek i Jacko obiegli w tym czasie wszystko co się dało.

Drogę powrotną rozpoczęliśmy szlakiem czerwonym 'Latarni Morskich'. Jest mało rowerowy. Piach, piach i jeszcze raz piach. Mieliśmy go już miejscami dość. Gdy w końcu jakoś po polach, łąkach i chaszczach dotarliśmy do asfaltu nastąpiło zadość uczynienie. Najdłuższy zjazd bez pedałowania, no ze 4ry górki... trwał dobre 15 minut nieprzerwanie. Ile miał km sprawdzę na śladzie.

Do Lęborka dotarliśmy ubłoceni i już zmęczeni. Odwiedziliśmy samoobsługową myjkę, aż 7 zł kosztowało odsyfienie rowerów.

Małe śniadanko, do tego zimny borwarek, i 2h czekanie na pociąg.

Reszta kończy się jak zawsze.

Było fajnie, miejscami trudno... poruszaliśmy się już tylko siłą woli, ale to było przeżycie !

Wszelkie niedogodności zwalaliśmy że to wina Ubota (za niesprzyjającą aurę) .

Mnie się podobało !!!



Dodane 29 czerwca 2014, 17:24 przez Mxer

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Jacko


Jacko, 29 czerwca 2014, 13:19
Niedawno wróciłem. To był trochę hardkor ;]
ubot, 29 czerwca 2014, 18:36
Cos przeczuwalem, ze mi sie dostanie. A faktycznie, to winna jest wegierka, bo to ona przepowiedziala taka pogode, ja tylko powtorzylem...
Ale tak swoja droga, to jestescie kozakami, plus kozaczka!
Mxer, 29 czerwca 2014, 18:38
:)
Mxer, 29 czerwca 2014, 18:39
Ja tylko nadmienie ze bylem mistrzeb ceremonii "gleba". Zaliczylem ich 3. A Maciek umie fruwac nad blotem.
Jacko, 29 czerwca 2014, 19:14
Mój upadek chyba rzeczywiście był spektakularny, bo Mxer miał podobno śmierć w oczach, a ja błoto i wodę z tej kałuży dowiozłem aż do domu :P Późniejsze całowanie asfaltu przez Mxera po wyjechaniu z lasu na normalną drogę też było wymowne :P

A Maciej... Hmmmm
Prawie wcale nie był mokry!
Praktycznie nie był ubłocony!
Przejechał przez tak gliniaste błoto, że naszych rowerów nie dało się już nawet nieść, a u niego nie było śladu!
Normalnie Pan Twardowski...

PS.
100 jednak przekroczyłem i wcale nie musiałem dokręcać wkoło domu ;)

endo: http://www.endomondo.com/workouts/364763163/11240563

fb: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.7608560673...
Maciej666, 29 czerwca 2014, 22:04
Drobna relacja filmowa:
.
http://youtu.be/sU_A-owpRDI
.
.
Ślad z GPS:
.
http://www.traseo.pl/trasa/wschod-slonca-na-latarni-...
.
.
Wycieczka fajna. Pełno błota, cały czas padał deszcz, nocne klimaty w czasie jazdy przez lasy...Wywrotki, przewrotki, kąpiele w błocie i w kałużach..Ognisko, kiełbaski...O godz. 0:30 spotkaliśmy w środku lasu w ciemnościach wędkarzy (ale gdzie było jezioro ? ).
Ubot, pamietasz nasz nocleg jesienią na Mazurach ? Spaliśmy w namiocie na błocie w deszczu w Puszczy..Dzis w czasie kręcenia w nocy było tak samo, tylko 20 stopni cieplej.
Dziękuję organizatorowi Ewie i Jacko.
Bardzo mi sioę podobało.
Maciej666, 29 czerwca 2014, 22:23
Do latarni dotarłem 25 sekund ( o godz. 4:15:35 ) przed wyznaczonym czasem wschodu Słońca o godz. 4:16:00 co widać na filmie w relacji. Okazało się jednak że latarnia jest otwarta dopiero o godzinie 10:00. Pobiegłem więc na plażę i zaobserwawałem kawałek wschodu Słońca w miejscu wolnym od chmur. Cel wycieczki uważam więc za osiągnięty.
Maciej666, 29 czerwca 2014, 22:29
Co do fruwania nad błotem, to dodam że dwa razy doznałem także niesamowitego uczucia opadania w ciemności ( przepaść pod przednim kołem ). Wyjątkowe doznanie...
t.o.p.o.l., 29 czerwca 2014, 22:34
7zł mysie 4 rowerów?

My dzis 5ka za sztuke dali . no coment.
Jacko, 30 czerwca 2014, 0:10
Przepłaciliście i daliście się wydoić.
Mxer, 1 lipca 2014, 1:50
tak, macie racje... bylo w tej wycieczce troche magii, oj bylo
max_c74, 1 lipca 2014, 6:14
Pogoda Was nie rozpieszczała.
Flash, 1 lipca 2014, 18:11
A co z teorią, że błoto powyżej 1cm samo odpada? ;)
Maciej666, 1 lipca 2014, 23:11
Glina sama nie odpada, wiąże niczym cement, koła przestają się kręcić...trzeba zdjąć glinę albo nieść rower. Ostatnio na każdej prawie wycieczce tak jest.
Janek, 2 lipca 2014, 10:08
Jak się ma cztery sakwy, a ciastowata glina wypełnia drogę i zbocza w wąwozie, zaś kół i błotników już nie widać, bo całkowicie obklejone, to rower można ciągnąć poprzecznie za ramę, bo za ciężki by go nieść razem z gliną i sakwami do najbliższego asfaltu lub kocich łbów :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (1)