na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Na kawe do Krokowej, 15 czerwca 2014


« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Texx

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika max_c74


max_c74, 15 czerwca 2014, 20:10
Udana wycieczka w doskonałym towarzystwie (jak zawsze), dzięki.
t.o.p.o.l., 15 czerwca 2014, 21:48
... nie bym się czepiał,ale gdzie ta kawa? Tytuł zobowiązuje.
blobar, 15 czerwca 2014, 21:54
Kawa była, a do niej gofry z bitą śmietaną.
ubot, 15 czerwca 2014, 22:07
topol, kawa to tylko pretekst, ale oczywiscie byla i rozpuszczalna i z ekspresu... Bardzo dziekuje wszystkim uczestnikom, za tak liczne przybycie /11osob/, nie spodziewalem sie takiej frekfencji i juz sie ucieszylem ze to z powodu tego ze ja zorganizowalem ten wypad, ale ,jak zawsze w takich razach, wegierka , szybko sprowadzila mnie na ziemie, mowiac zeby sie nie cieszyl, bo frekfencje zawdzieczam pogodzie. Pozostawie to bez komentarza.
No ale tak wogole, bylo przyjemnie i pogodnie. Szcagolne podziekowania kieruje do pan, do Basi, za to ze od Tylowa do Wejherowa, przejela prowadzenie, na moja prosbe i jak po sznureczku, zawiodla nas do Wejherowa. Ani /zajac/ chce podziekowac za to, ze po dlugich namowach z mojejstrony, zgodzila sie napisac relacje, ktora mam nadzieje pojawi sie jeszcze dzisiaj. Podziekowania takze dla Iwci za "opieke medialna", a wszystki, raz jesce, za wyborne towarzystwo.Pozdrower...
DollyD, 15 czerwca 2014, 22:50
Dzięki za udaną wycieczkę i śpieszę z informacją, że pociąg, którym dojechaliśmy do Swarzewa był ostatnim tego dnia, który dojechał na Hel bez komunikacji zastępczejhttp://www.tvp.pl/gdansk/aktualnosci/spoleczne/otwar...
Zając, 16 czerwca 2014, 0:17
Relacja prawie na gorąco. Bo miała być kawa… Bo wycieczkę prowadził Ubot…Początkiem była tajemnicza zbiórka przed KFC o 9.15 na dworcu PKP. Drogą dedukcji wszyscy wybrali Gdańsk. Dobrze! Zostaliśmy przez Mxera oklejeni znaczkami RWM i nadani w podróż. My pojechaliśmy, Michał został… Jadąc omawialiśmy zmiany na lepsze dla rowerzystów, wybudowane ścieżki (poszatkowane światłami), pociągi (podobno), wagony (całe pół). My się zmieściliśmy inni mieli mniej szczęścia. Tyle teorii. W Gdyni w kasie przywitała nas rzeczywistość: brak biletów dla rowerów. Po paru przekleństwach przyjęliśmy plan B i kupiliśmy bilety na skm. Co począć z jednym biletem wcześniej kupionym? Oddać! Tu niespodzianka bo miejsca są! Stojące są, a skończyły się wiszące (dla rowerów). Biletów skm niestety oddać już nie można było. Na pociąg zdążyliśmy, zajęliśmy wolne przestrzenie w różnych miejscach i z opóźnieniem rozpoczęliśmy drugi etap podróży. Tam po raz pierwszy widziałam latające rowery, czyli takie, które wbrew wszelkim prawom dostają się do załadowanego szynobusu. Wysiadamy w Swarzewie, jesteśmy już w komplecie, świeci słońce, wieje mocny wiatr ale my się go nie boimy i swoje robimy. Przeliczeni przez tego Tego najważniejszego wzdłuż i wszerz przy pomocy palców (starczyło) do 10ciu, rozpoczynamy pierwszy prawdziwy kilometr. Trasa śladami kolejki wąskotorowej to poezja, szybka bo bez świateł, pusta, mało rowerzystów nią jeździ, otoczona wiatrakami, czereśniami jeszcze zielonymi ale odmiana wczesna też rosła, degustowaliśmy. Nasze oczy cieszyły maki, morze chabrów oraz margarytki. Odwiedziliśmy kuźnie w Radoszewie, owszem zamknięta ale kluczyk był osiągalny nie dziś…może następnym razem. Wystarczyły nam huśtawki i krótki odpoczynek. W Kłaninie widzieliśmy pałacyk i folwark. W pogoni za obiecaną kawą wykręciliśmy całkiem ładny czas. Zajechaliśmy do Zameczku w Krokowej, zrobiliśmy wejście smoka, taka ilość klientów została natychmiast zauważona. Obsługa w pełnej gotowości, woda nastawiona…Przejrzeliśmy karty i nim ktokolwiek zdążył złożyć zamówienie na kawusię, torcika czy szarlotkę…odjechaliśmy…na gofry! Gofry owszem były ale kawa się skończyła. Grupa duża, zysk znaczący, właściciel czym prędzej udał się po zakupy. Gofry pyszne ale bitej śmietany nie było, więc nasi wysłannicy również udali się do sklepu pewnie tego samego. Hitem okazały się gofry z lodami! Prawie jak szarlotka. Do tego polewa i owoce! Nic dziwnego, że na jednym się nie skończ
Zając, 16 czerwca 2014, 0:19
Nic dziwnego, że na jednym się nie skończyło ale mając własną bitą śmietanę kupowaliśmy już tylko gofry sote. Gdy do kiosku dotarła kawa okazało się, że spragnione towarzystwo poszło do konkurencji. Przepalona gofrownica była sygnałem, że czas już na nas. Kierunek Wejherowo. Dalsza droga była wyjątkowo urozmaicona. Raz asfalcik, raz polna, raz szutrem. Dla każdego coś fajnego. Jazda ulicą przypominała formułe F1 osiągnęliśmy prędkości kosmiczne, ciągle było z górki. Zając gonił Wilka i na odwrót. Pobożne życzenie, ja chce jeszcze raz, nie zostało jednak spełnione. Mijaliśmy bajkowe akweny z małymi wodospadami, zasługiwały na przystanek i sesje zdjęciową. Rozlewiska z krystaliczną wodą zachęcającą do kąpieli lub penetracji kajakami. Po wspólnie przejechanych 50 km nadszedł czas pożegnań. Pierwsi zniknęli zwolennicy dalszej jazdy, takim zawsze mało. Potem był wyścig z czasem, 10 minut do odjazdu kolejki. Czekając na resztę grupy w całym zamieszaniu kupowania biletów, pilnowania rowerów nie wszystkim się udało wskoczyć do skm. Zniknęło kilka osób, odjechali? Ale właściwym pociągiem bo stały dwa? Generalnie wrócili wszyscy cali i uśmiechnięci, takie twarze tylko widziałam, nikt nie narzekał, nic nie słyszałam, więc nasza wyprawa to WIELKI sukces, dziękuję Wszystkim!





Texx, 16 czerwca 2014, 1:02
Ja odjechałem na kłach, bo do Rumi droga niedaleka. A tak poza tym, chyba jeszcze nie miałem dość ;)
A wycieczka? nic dodać, nic ująć. Świetny wyjazd i świetne towarzystwo :)
Jacko, 16 czerwca 2014, 13:30
Co do frekwencji, to pewnie pomaga jednak też trochę zapraszanie na fb, a wysłałem takich zaproszeń na wydarzenie do grupy RWM ~270 ;)
Ja niestety miałem w piątek awarię i cały weekend byłem nieczynny, więc nie dotarłem...
ubot, 16 czerwca 2014, 14:10
Seba, nie pochlebiaj sobie.Prawdziwym powodem takiej frekfencji, byl oczywiscie,moj nie odparty urok osobisty... :-)
Jacko, 16 czerwca 2014, 15:00
Oczywiście masz rację! Chciałem tylko wbić taką małą szpileczkę :P
Mxer, 16 czerwca 2014, 22:18
Frekwencja była tak znakomita, bo się dowiedzieli że mnie nie będzie :) w końcu mieli okazję przyspieszyć :)
Jacko, 19 czerwca 2014, 17:00
A jeszcze tak a propos relacji: to nie była kolej wąskotorowa lecz normalnotorowa ;)
Bardzo dawno temu (gdzieś pod koniec lat 80) było mi dane nawet raz przejechać z Krokowej do Redy.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (3)