na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Do Napoleona, 4 września 2011



Startujemy z Potęgowa. Pogoda zapowiada się cudnie… :-)


Grąbkowo.
Mamy ochotę obejrzeć okazały pałac Puttkamerów. Pamiętam go jeszcze z czasów, całkiem niedawnych, kiedy tylko patrzeć jak się rozpadnie. Zaskoczenie. Odbudowany, odrestaurowany odzyskał dawną świetność. Szkoda tylko, że brama zamknięta i psy na dziedzińcu ale miejscowi mówią „szeryf …w porządku gość” więc może kiedyś uda się przycupnąć na ganku.

Łupawa.
Nad rzeką ceglany młyn. Już samo jego otoczenie podkręca emocje. Zaproszeni przez Krzycha, obecnego Pana na włościach i jego dziewczynę („pracowita kobita” jak sam mówi;-)) nie możemy ukryć zachwytu niezwykłym klimatem jaki tam stworzyli. Prawdziwi romantycy. Powoli i cierpliwie budują swoje gniazdo. Będą tam też niedługo pokoje dla gości. Skorzystamy z pewnością :-)

Gogolewko.
Słonecznikowa wieś. Wspaniała inicjatywa wspaniałych ludzi. Tu przytoczę co sami piszą: „Fundację Kaszubskie Słoneczniki założyliśmy z potrzeby serca widząc na co dzień bezradność, biedę i brak perspektyw mieszkańców wsi. Chcemy przyczynić się do poprawy warunków ich życia. Symbolem naszych działań jest słonecznik – wiejski kwiat, talerz słońca, symbol nadziei na lepszy dzień. Wystarczy nań spojrzeć, by poczuć energię dającą impuls do tworzenia i do dzielenia się swoją pracą z potrzebującymi”

Dąb Napoleona.
W każdej legendzie coś jest na rzeczy. W latach 1806 – 1807 oraz 1812 – 1813 przemieszczały się i stacjonowały tu znaczne siły francuskie. Przekazy ustne mówią, że pod tym dębem spoczywał sam Bonaparte, jednak Cesarza tu nigdy nie było. Zapewne chodzi o jednego z generałów Wielkiej Armii. Roślina robi wrażenie. Liczy sobie ok. 450 lat i jest okazem zdrowia. Ani śladu próchnicy …tylko nieco zmarszczek na skórze.

Stawy Malenieckie.
Błękitne oczy wśród zieleni lasów i cisza, przerywana co rusz pluskiem karpiego ogona. Żerowisko orła i rybołowa a także czapli i kormoranów. Nierzadko przetnie powietrze kolorowy zimorodek. Można tu siedzieć godzinami. Zawsze coś się dzieje.

Jezioro Karwieńskie.
Ciepła, wrześniowa niedziela to i luda sporo nad wodą. Nie ma co wybrzydzać bo miejsce ładne, więc też leniuchujemy i korzystamy z przyjemnej kąpieli. Czas leci nieubłaganie a nam się nie chce stąd ruszać… ;-)

Karwieńskie Uroczyska.
Jedziemy śladem żółtych strzałek na drzewach. Siedzimy trochę nad pięknym, zalanym słońcem torfowiskiem. Dalej prowadzi droga wokół północnego brzegu jeziora Kozińskiego. Ciężko się jedzie bo zryta końskimi kopytami, miejscami podmokła i błotnista. Na skraju jeziora odpoczywamy w cieniu okazałych, pomnikowych buków. Coraz ich mniej w tym miejscu.

Jezioro Osowskie.
Zwiała nam już kolejka z Lęborka którą planowaliśmy wracać. Jest trochę czasu do następnej, więc wylegujemy się na pomoście gaworząc do zmroku. Czuć już jesień…



Dodane 7 września 2011, 13:52 przez kajas

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika kajas

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika gosikatka


kajas, 7 września 2011, 22:58
...I jeszcze dla potrzeb statystyki, ani się obejrzeliśmy a wyszło 83 km a wydawało się, że o połowę mniej ;-)
Gośka, Jurek , Mariusz - dzięki, że przyjechaliście i odwiedziliście te moje stare kąty :-)
gosikatka, 9 września 2011, 17:11
To ja dziękuję, bo to była jedna z najlepszych niedzielnych odskoczni kiedykolwiek :)))
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (3)