na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Jak naprawdę jest w Raju?, 18 września 2011

- ślad dodał yas




« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika marek_r

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia

Fotorelacja uczestnika Super Mario

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Ewa

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika padre


yas, 18 września 2011, 20:05

Zgodnie z zapowiedzią - piaskowo- brukowo-korzonkową rekreację..;P

Fajnie było , dzięki Kierowaniczko:)
Iwona, 18 września 2011, 21:10
Jak naprawdę jest w Raju?
Na to pytanie należy odpowiedzieć - pięknie :)) Myślę, że wszyscy którzy przekroczyli bramy Raju tak myślą. Niektórzy chyba sami doszli do wniosku, że nie są godni oglądania tych ogrodów stworzonych ludzką ręką i pozostali tuż przed ....
Poza Rajem też było pięknie - w szczególności najpiękniejsze były znalezione prawdziwki :)) Mniam, mniam.
iwcia, 18 września 2011, 22:38
Za cudną rajską wycieczkę i przemiłą niespodziewaną niespodziankę - DZIĘKUJĘ! :)
Ewa, 19 września 2011, 8:49

Jeżeli istnieje raj, a w nim wieczna szczęśliwość, to musi być tam przeraźliwie nudno" Tak ktoś powiedział , ale tak nie było - piachy, grzyby, jeziora, a sam raj -bogactwo stylów i "motylów":-)
zbychu, 19 września 2011, 11:38
Fajna wycieczka, jakby przedłużenie z poprzedniego dnia, tyle że z troche innymi atrakcjami. Wielkie dzieki Kierowniczce i pozostałym:)
Witek, 19 września 2011, 12:28
Niektórzy obawiali się, że nie wpuszczą nas do raju ;-). A jednak udało się, widać tolerują tam pozytywnie zakręconych rowerzystów :-).
Było pięknie, ładna trasa i widoki, grzyby po drodze.
Dziękujemy Asiu :-).
miru7, 19 września 2011, 17:46
Miru również dołącza się do podziękowań dla Kierowniczki- było super!Następnym razem zapraszam do mojego sklepu w Iwniczu (chyba:-)- tym razem obiecuję, że będzie czynny wyłącznie dla pozytywnie zakręconych rowerzystów (nawet tych z Alaski:-)
Sieńka, 19 września 2011, 23:09
Kiedy próbuję wrzucić relację to dowiaduję się , że nie istnieję:( I to bez względu na rodzaj przeglądarki. W takim razie wrzucam ją do komentarzy.
Sieńka, 19 września 2011, 23:11
WSTĘP

Zaczęło się od stwierdzenia faktu, że.....zbliżają się urodziny Dominiki i Iwci.Trzeba coś wymyślić.Ale jaki prezent będzie najbardziej odpowiednim dla tak wytrawnych rowerzystek?
Wiadomo-wycieczka!
Info rozpowszechnione wśród zaprzyjaźnionych rowerzystów, miejsce i powód (Raj) ustalone, przebieg akcji również i wówczas............Yas wrzuca wycieczkę na sobotę. Parę głebokich wdechów i szybko powstaje zmodyfikowany przez organizatorki plan B. Zostaje wycieczka, Raj też, a prezenty-niespodziewajki wręczy się przy ognisku w sobotę, skoro i tak większa większość będzie na nim obecna.
Iwcia okazuje się być najbardziej wkręconą osobą, ponieważ nie dość, że do Jej urodzin jest jeszcze trochę czasu, to jeszcze jest przekonana, że jest jedynie na urodzinach Dominiki.


ROZWINIĘCIE

W nocy padało. Moje lokum na sianie między dwoma Iwonami okazuje się bardzo wygodne.
Coś tam chrobotało nad głową, ale stwierdziłam, że dopóki to coś nie zacznie chodzić mi po głowie, to niech tam sobie chrobocze.
Po swojskim śniadaniu zbiórka i wyruszamy w trasę do upragnionego Raju.Do Kazubia według naszego gospodarza mialo być :”prosto i za strumykiem w prawo”, ale było : prosto i …...strumyka nie było. Ale to i dobrze, gdyż dzięki temu spotkaliśmy po drodze dwóch rowerzystów rozpoznanych przeze mnie jako członków Bąbli. Okazało się, że kilka kilometrów dalej Bąble mają wynajętą kwaterę na imprezę „Zakończenie Lata”. Kilkoro z naszych ubranych było w stroje TIRu, więc z ust Darka”co nie”z Bąbli pada stwierdzenie, że wszystkie szlaki wybrukowane są Bąblami i TIRowcami.
Zanim dotarliśmy do Frank-Raju trochę pobłądziliśmy, ale od dawna wiadomo, że droga do Raju prosta nie jest. No i trzeba sobie zasłużyć, żeby tam wejść. A niektórzy sobie nie zasłużyli:). Jednak jak to sprytnie ujął Jurek mówiąc do tych którzy byli w środku.:”Wy widzieliscie już wszystko, a przed nami jeszcze wszystko” (czy jakoś tak). Raj rzeczywiście okazał się piękny, choc mógłby być nieco większy jeżeli ma wszystkich pomiescić.
Po zwiedzaniu jedziemy dalej według planu.Po drodze wykonuję telefon do restauracji w Konarzynach, w której mamy jeść obiad celem złożenia zamówienia. Konsternacja następuje w momencie kiedy słyszę z drugiej strony pytanie:”Bedą Państwo jeść po zwiedzaniu, czy przed?”. (Po jakim zwiedzaniu??? Co takiego można zwiedzać w Konarzynach???)
Sieńka, 19 września 2011, 23:12
Dzielę się swoimi wątpliwościami i okazuje się, że Pani przyjęła nasze zamówienie ale w …...Będominie. Na szczęście jest właścicielką obydwu restauracji, więc przekierowanie zamówienie nie stanowiło problemu.
Po obiedzie jedziemy do Wygonina. Jak się okazało wzdłuż północnego brzegu jeziora prowadzi rewelacyjna ścieżka, po przejechaniu której wszystkim tym co nią przejechali buzie uśmiechały się od ucha do ucha.
Pod koniec trasy spotkaliśmy najstraszniejszego potwora jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi.Był za bramą stojącą na środku naszej ścieżki z napisem „teren prywatny”. Normalnie nie wchodzimy za takie bramy. Ale że ta stała dokładnie na naszej drodze i miała otwarta furtke, postanowiliśmy zaryzykować.Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów pojawił się ON. Potwór. Tak właściwie to dokładnie nie wiadomo jak wyglądał. Każdy widział i słyszał coś innego. A naprawdę to nikt nic nie widział i nic nie słyszał, ale prędkość z jaką wszyscy znaleźli się z powrotem po prawidłowej stronie płotu była zadziwiająca:).

ZAKOŃCZENIE

Pogoda dopisała. Towarzystwo jeszcze bardziej. Bardzo duże podziękowania dla Padre, Witka, Marcina i Dominiki, że naprowadzali moją nawigację na poprawny tor. Iwonie za pomoc w organizacji.A solenizantkom jeszcze raz składam serdecne życzenia.
Było kilka upadków, wiele zebranych grzybów, dużo mokrego piachu i piękne lasy.

P.S.
To jest tak własciwie moja pierwsza relacja, więc może się i rozpisałam, ale tak ma zostać i koniec. No chyba, że dopiszę jeszcze tylko kropkę. :)


yas, 20 września 2011, 15:28
uff...udalo mi sie w koncu zalogowac.Napisalam to w swojej relacji, powtorze i tu-baaardzo Wam dziekuje za kolejny rowerek do kolekcji. Podwojnie to mile gdyz jeden z tych rowerkow, taki bardziej lubiany, porzucil mnie tamtej nocy na sianie..przypuszczam na wieki:-(
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (3)