na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Białe noce na bałtyckich wydmach, 23 czerwca 2011



Najdłuższe dni w roku, białe noce (nnno, prawie;) i morska bryza na wydmach. Miło spędzony czas pozwalający na chwilę oderwać się od codziennej prozy.
A jak było? Otóż……

23 maja
Rozpoczynamy w Strzyżynie. Ala, Agnieszka, Wojtek, Witek i ja. Za chwilę dojeżdża Arek z Koszalina i wesoła szóstka rusza wzdłuż Łupawy na północ. Pogoda klaruje się z każdą chwilą. W Czarnym Młynie żegnamy się z Agniechą i wwp, którzy podążają dalej na swoją kwaterę w Łebie i skręcamy na zachód. Przez łąki i lasy, podziwiając sztukę inżynierską bobrów na Grabownicy, docieramy do Objazdy. Czas na amku …i tu chciałbym zareklamować lokalną restaurację, nie z powodu wyszukanego menu czy wystroju ale z racji szalenie miłej obsługi, cen i przyzwoitej kuchni. Nasyceni obiadkiem i gratisowym plackiem po węgiersku kręcimy „Szlakiem Zwiniętych Torów”, wpierw przez las wysokim nasypem, potem Łąkami Wytowieńskimi wśród bocianów i żurawi i na koniec czerwonym szlakiem który wyprowadza nas na wysoki, blisko 40 metrowy klif. Anektujemy śliczną polankę nad samym urwiskiem. Świętojańskie ognisko, kiełbaski i szum morza. Bosko! Długi wieczór z oślepiającym, czerwonym słońcem i pomarańczową poświatą na buczynie. Po północy, na horyzoncie wciąż jasno…

24 maja
Rano lekko siąpi. Zwijamy się szybko. Arek odjeżdża do domu (następnym razem postaram się precyzyjniej określić co oznacza „raczej twarda nawierzchnia”, myślę że pojeździsz jeszcze z RwM-owską bandą i na pewno znajdziesz tu coś dla siebie :-))
Skrajem klifu i leśną drogą docieramy do Rowów. Drożdżówka, kefirek …i wreszcie słońce. Penetrację Słowińskiego Parku Narodowego rozpoczynamy świetną gruntówką północnym brzegiem Gardna, przystając co chwilę, to na platformie widokowej, to nad Dołgiem Małym i Wielkim. W Smołdzinie obiadowy popas po czym przypuszczamy atak na słowińską plażę, odwiedzając po drodze latarnię w Czołpinie.
Silny wiatr w plecy pcha nas na wschód. Chwilami jedziemy nawet 20 km/h. Spienione fale z hukiem przewalają się przez mielizny, słońce praży. Ala jest wniebowzięta tą zabawą :-)
Przed nami dalekie horyzonty, z tyłu ślady bieżników odciśnięte w mokrym piasku. Chwilami jest ciężko, trzeba pchać ale czasu mamy sporo więc i kąpiel morska i plażowanie…
Precyzyjnie odnajdujemy baraczki poznańskiego UAM-u, ukryte za zwałami białego piasku. Stajemy się na tę noc właścicielami tego magicznego zakątka. W promieniu kilkunastu kilometrów nie ma nikogo. Gładkie, łagodnie wyokrąglone wydmy czerwienieją w zachodzącym słońcu… Witek jest zachwycony miejscówką, Ala czuje się trochę nieswojo na tym odludziu ale i ona za chwilę poddaje się nastrojowi miejsca ;-)

25 maja
Jeszcze cztery kilometry po plaży, potem pustynne podnóże Łąckiej Góry. Na południu sine, gęste chmury, u nas słońce wyciągające niesamowity kontrast nieba i ziemi. Cisza. Dla hałaśliwych tłumów jest jeszcze za wcześnie.
Alicję wzywają obowiązki, szkoda :( Od Lęborka nadjeżdża za to Marcin i Marek. Niestety, Ubot zmuszony jest zaraz wracać …i znowu smutno :(
Kolejne wielkie jezioro przybrzeżne – Sarbsko. Malownicza, fajna technicznie ścieżka prowadzi nas do ruin dawnego buczka, potem wspinaczka do Stilo. Latarnik zamyka nam drzwi przed nosem i udaje się na przerwę. Ze zwiedzania nici. Szybko pedałujemy do Kopalina mijając po drodze kilka grup sakwiarzy. Między Lubiatowem a Białogórą jak zwykle totalne błądzenie. Tym razem, dzięki wyjątkowej porażce nawigacyjnej lądujemy aż w Słuchowie (!) Rekompensatą jest za to widok pięknej łani biegnącej z gracją po jagodzinach.
W Białogórze korzystamy z gościnności Miłosza i Mateusza gdzie spędzamy chwilę, racząc się kiełbachą z grilla. Jedziemy potem wspólnie do Dębek. Ośmioletni Mati dzielnie trzyma z nami tempo. Oj, bójcie się przecinaki, konkurencja rośnie! ;-)
U ujścia Piaśnicy kolejny, ostatni już wydmowy biwak. Witamy kolejnych uczestników wycieczki - Gosikatkę i Maxa z Francji. Cudowny, wesoły wieczór. Pachniało miętą, chmielem i bałtycką bryzą ;-) …i do tego ta rozkoszna kąpałka po zachodzie słońca ;-)

26 maja
Żegnamy się z morzem. Jedziemy teraz przez Karwieńskie Łąki, Krokową i wpadamy do doliny Trzech Młynów gdzie piknikujemy pod ślicznym acz mocno zdewastowanym Młynem Robakowskim. Dalej, to już wielokroć objechane i znane ścieżyny prowadzące przez Mechowo i Darżlubie. Pogoda zrobiła się już zupełnie letnia, rozleniwiająca ale burczenie w trzewiach każe nam przyspieszyć, by co nieco przekąsić u Budzisza.
Max ma w planie eksplorację Helskiej Kosy więc znów ekipa się nam uszczupla. Przed nami jeszcze krawędź Kępy Puckiej gdzie miły, starszy pan ciekawie opowiada nam historię dawnej cegielni, wskazując ukryte w skarpie resztki rampy i magazynu. W Błądzikowie i w rezerwacie Beka mamy krótkie postoje by ostatni raz na tej wycieczce spojrzeć na morskie fale oraz pogadać …o biegusie zmiennym ;-)
(Specjalnie dla Super Mario, który myśli, że sobie z niego bekę w Bece robię;)
http://ptaki.info/index_ptaki.php?dzial=2&kat=8&art=...


……………………………………………………………………………………..

Dzięki wszystkim za Wasze uśmiechnięte mordki :-D



Dodane 27 czerwca 2011, 16:15 przez kajas

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika gosikatka

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Super Mario

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Alicja


Super Mario, 26 czerwca 2011, 22:01
Cudowna wycieczka w najlepszym wydaniu, Kierownik (Biegus Zmienny) doskonale rozplanował trasę, miejscówka nad Piaśnicą i inne okoliczności (grill, ripowanie i kąpiel przy słonku zachodzącym) usatysfakcjonowały chyba wszystkich, nasz Francuz Max bardzo zadowolony rano po nocnych harcach (tak, tak, towarzystwo nie dość, że się zmieniało, to jeszcze międzynarodowe)
Dziękuję Kierownikowi za przygarnięcie na noc, cudowną atmosferę pełnego luzu dzięki Wam wszystkim.
Dziękujemy też Miłoszowi i Mateuszowi za gościnę oraz świetną jazdę do Dębek - Mati byłeś WIEEEELKI !
wwp, 27 czerwca 2011, 9:37
Strusie Pędziwiatry również dziękują za cudowną wycieczkę jakkolwiek na własne życzenie jedynie w ograniczonym zakresie :) / ta wycieczka nie zaś podziękowania :)
Alicja, 27 czerwca 2011, 10:24
Aga i WWP szkoda ,że nie pojechaliście z nami, Kajas ma zdolności do wynajdywania takich miejscówek,że ho ho;-) ja żałuje ,że dalej nie mogłam jechać , bo pewnie się działo:)
normalnie tak widokowo mi się ten wypad podobał,że już z 5 razy zdjęcia oglądałam a jedno to nawet na tapecie kompa mam:);-)
kajas, 28 czerwca 2011, 21:38
Dziś już wtorek, a jeszcze mi w uszach szumi i jodem się odbija ;-)
Alicja, 29 czerwca 2011, 12:07
dobrze piszesz Kajas!!....łojeny jak mi się nie chce pracować oby do weekendu;)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość