na rowerze

Najbliższe wycieczki



Najbliższe zawody




Ostatnie komentarze

Relacje » Kielbaska i jajeczko..., 23 kwietnia 2011

- ślad dodał padre





Na miejscu zbiorki zameldowalo sie 10 osb, po drodze zgarnelismy Ewe, ktora nie mogac nas sie doczekac, postanowila wyjechac nam na przeciw. Asia, mimo zapowiedzi nie pojawila sie i nie dala znaku zycia. Mam nadzieje ze u niej wszystko ok...
Odczekalismy 10 minut i zwawo ruszylismy do Pruszcza, gdzie na terenie rozbudowujacego sie ciagle obiektu faktorii, zrobilismy sobie przerwe na sesje fotograficzna, przerwa jednak przedluzyla sie z powodu awarii, jakiej ulegl rower Padre, sprawa banalna, ale to rozwiazalo worek z klopotami technicznymi na trasie. Po uporaniu sie z wymiana detki, ruszylismy do Straszyna, tutaj druga przygoda Padre z rowerm, tym razem drobny klopot z linka przerzutki. Jeszcze nie dojechalismy do poczatku jeziora, a tu dowiaduje sie ze Padre znowu ma klopoty z kolem. Tym razem jednak. nie czekalismy na Bogdana, tylko juz nie spiesznie, ruszylismy brzegiem jeziora , na miejsce gdzie mialo zaplonac ognisko, liczac na to ze po zalataniu detki, Padre dojedzie do nas, co tez sie stalo, o czym przekonalem sie po powrocie z poszukiwan Dominiki, ktorej wyjechalem na przeciw, a ktora spotkalem w Lublewie, skad juz razem, zawracajac, ruszylismy nad jezioro. Kiedy tam dotarlismy, wszystko juz bylo przygotowane, ognisko rozpalone, "stol" nakryty, a wszyscy w dobrych nastrojach. Bylo jajeczko, kielbaski z ogniska, byly zyczenia i pyszne ciasto, ktorym poczestowal nas nowy kolega, a ktore, jak zaznaczyl, upichcila sam. Palce lizac. Po tych milych chwilach relaksu i leniuchowania, przyszedl czas zbierac sie do domu, bo pewnie wiekszosc z nas, czekala pomoc w przegotowaniach do swiat, Bycie singlem ma swoje dobre strony, mnie ta cala przedswiateczna zawieruch ominela.
Do Otomina, ruszylismy bez ledwo co odnalezionej Dominiki, ktora razem z Ewa, wrocily do Pruszcza.
My natomiast, przez Reknice i Bilekowo dojechalismy do asfaltowki na Gdansk. Pierwsze zalozenie, bylo takie ze jedziemy do Bakowa i przez lasy otominskie docieramy do Otomina. Dalem sie jednak namowic Supre Mario, na zmiane trasy i dotarciu na miejsce finiszu, zoltym szlakiem. Szlag niech trafi ten szlak, za kazdym wzniesieniem, kolejne, a przed kazdym piachy i doly. Sporo mnie zdrowia to kosztowalo, momentami juz wymiekalem, ale jak sie zorientowalem, tylko ja mialem takie problemy z kondycja. Tak Marcin, masz racje, musze popracowac nad swoja kondycja, ale chyba nie tak,bo za duzo mnie to kosztuje wysilku. Kurde, a moze ja sie poprostu starzeje i nawet treningi juz mi nie pomoga? Chyba juz czas pogodzic sie ze sciezkami rowerowymi, z Brzezna do Sopotu...
W kazdym razie, resztka sil, dokulalem sie do Otomina, gdzie pozegnalismy sie i jak liczylem, w dobrych nastrojach, rozjechalismy sie do domow...
Relacje napisal Wasz korespondent, z OIOM-u, podlaczony do tlenu i kroplowki. :-)
Przepraszam za bledy...


Dodane 23 kwietnia 2011, 12:37 przez ubot

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika ubot

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia


iwcia, 23 kwietnia 2011, 15:38
Dziękuję za przesympatyczną przedświąteczną przejażdżkę! Wesołych Świąt! :)
yas, 23 kwietnia 2011, 16:22
Sierotka bardzo dziękuje cudownemu Panu Organizatorowi za odnalezienie po zagubieniu. Bez Ciebie, Marku bym nie trafiła. Reszcie- że poczekała z jajecznym ogniskiem.
Sierotka melduje, że wie już, który szlak w lesie jest zielony, który żółty i na drugi raz ich nie zgubi. Na drugi raz również nie wybierze się tam z sakwami . Może wybierze się tam z kimś, kogo znienawidzi ;P
Sierotka nie obieca, że znów jak trafi sie okazja nie spróbuje gdzieś sama dojechać na skróty ( tzw, wstyd przyznać, ile przez to gubienie się doszło;)) bez mapy i gpsa i koniecznie nową ścieżką, bo stare za proste są;)
Sierotka dziękuje również Super Mario za kiełbaskę, której zapomniała zabrać i ciasto nowemu koledze, którego tak dobrze nie umie zrobić.
Dziękuje również Ewie za nowe dróżki w tak bliskich miejscach ;))
Jazda z Pruszcza do Sobieszewa była koszmarna, pod taki wiatr że szybciej było pchać rower, ponad 2 ,5 godziny wyszło(
Sierotka donosi, że całkowity dystans tego dnia z porannym, a właściwie nocnym dojazdem do city, drogą na skróty do was i powrotem przekroczył 100km o 50 metrów. A obiecała sobie, że takich głupot więcej nie będzie
Sierotka umarła na śmierć, ale zadowolona z wycieczki umarła;)
I teraz mniejsze wyrzuty sumienia po majonezie na jajkach będą;)
Wesołych ,ciepłych Świąt wszystkim! :)

ubot, 23 kwietnia 2011, 16:32
Bardzo dziekuje wszystkim, za swietne nastroje, za to ze tak licznie stawili sie na zbiorce (11 osob), za cierpliwosc i za zyczenia. Pozdrawiam Was i do nasteonego...
Relacje skrobne troche pozniej i obsmaruje, jak obiecalem, Super Mario... :-)
ubot, 23 kwietnia 2011, 16:33
Jeszcze cos, ale przyznac musze ze ta faktoria robi wrazenie, przynajmniej na mnie, zrobila...
Super Mario, 23 kwietnia 2011, 18:16
Ależ drogi Ubocie :) Jazda po lesie to nie jest po Żuławach, a Ty zapowiadałeś, że zaczynasz trenować by mieć formę. Specjalnie dla Ciebie były te górki i piachy (no i dla Gosi też:))) byś co wycieczkę lepsze tempo ukręcał. Dzięki było świetnie. wesołego Alleluja :)))
Gosia, 23 kwietnia 2011, 22:44
Rzeczywiście Ubot, faktoria na mnie też zrobiła wrażenie. Pierwsza część trasy do ogniska bardzo mi się podobała, tym bardziej, że jechałam tamtędy pierwszy raz. Niestety z powrotem było już zbyt męcząco jak już to stwierdził Ubot, SM lubi jednak prowadzić nawet nie swoje wycieczki. Pomysł na ognisko i dzielenie się jajkiem w pięknych okolicznościach przyrody nad jez. – bardzo fajny i godny powtórzenia za rok. Udanych, radosnych i słonecznych Świąt!
Ewa, 23 kwietnia 2011, 23:05
Dzięki Ubot za pomysł - i realizację w wymiarze który był do zaakceptowania nawet przed samymi Świętami. A nastroje i pozytywna energia po takim spotkaniu, gdy wokół wszystko zaczyna żyć ... :-) Lepszy start w Świąteczne dni trudno sobie wymarzyć.
yas, 24 kwietnia 2011, 8:29
Czy udało się uzgodnić coś odnośnie mostku na Raduni? :)
ubot, 24 kwietnia 2011, 9:57
Wstepne rozmowy z Adamem a propos, transportu juz SM poczynil. Materialy sa do zabrania, wkazdej chwili...
yas, 24 kwietnia 2011, 9:59
widzę, że nawet wycieczka powstała:) Do miłego zatem:)
matt, 27 kwietnia 2011, 17:57
Dzięki za bardzo mile spędzony czas i dobre przyjęcie "nowego" :). Pozdrawiam.
Joanna, 30 kwietnia 2011, 21:50
Mogę jedynie przeprosić.. dostałam niemiła wiadomosć o śmierci bliskiej mi osoby, Ubot, nie gniewaj się, mam nadzieje ze nie sprawiłam Wam za dużego kłopotu, fakt mogłam dać znać.. Pozdrawiam ;(
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki



Najbliższe zawody




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (1)