na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » H41 Live !, 15 kwietnia 2011



Archiwum

Jesteśmy w Lipnicy. Co na pewno nie jest zaskoczeniem :) Pogoda jest IDEALNA. Idealna na to, żeby na to, żeby Harpaganów było całkiem sporo. No chyba, że na trasie napotkają na niespodzianki. A teren niewątpliwie jest ciekawy.

Do tej pory na start zgłosiło się ponad 850 osób. Znaczna część spośród nich zapisała się dopiero dziś, już na bazie. Do startu mają już tylko pół godzinki, a kolejka osób, które czekają na swoje numery startowe jest naprawdę słuszna. Spora kolejka utworzyła się też przy męskiej toalecie, co daje świetny pogląd na proporcje płciowe, występujące pomiędzy zawodnikami. Panie są w mniejszości, choć w stosunku do poprzednich edycji jest ich coraz więcej :)

Po bazie kręci się też sporo czworonożnych zawodników :) Kilkoro spośród nich znamy już z poprzednich edycji i wiemy, że świetnie radzą sobie na trasie.

Nowością tej edycji jest fakt,że dzięki uprzejmości SportIdentu, także zawodnicy startujący na trasie pieszej, będą musieli posługiwać się specjalnymi chipami, które pozwolą na dokładne określenie, w jakich godzinach zdobywać będą poszczególne punkty.

Najważniejszym pytaniem na bazie jest obecnie "jaka pogoda będzie w nocy?". Teraz jest przyjemnie i ciepło, prognozy na noc nie są jednak tak korzystne, a zawodnicy muszą dobrze się spakować, żeby nie dźwigać ani jednego zbędnego elementu bagażu.

Zapytaliśmy, co ze sobą zabierają. Janek z nr 238 zamierza przebiec te 100 km. To jego pierwsza "setka" na orientację i troszkę się martwi, jak mu pójdzie. My wiemy, że będzie dobrze :) Janek zabiera ze sobą jabłkowego Tymbarka, kilka kabanosów i batoników. Witek z nr 433 mówi, że zabiera ze sobą kilka bananów i dodaje, że zawsze bierze ze sobą zbyt wiele rzeczy, na co dziewczyny z jego zespołu śmieją się, że powinien zainwestować w mniejszy plecaczek.

Mimo że czasu zostało już mało, nie słabnie nadal zainteresowanie stoiskiem Napieraj.pl Można tam nabyć specjalistyczny sprzęt sportowy, a także odżywki i batoniki, które ponoć sprawiają, że organizm zdecydowanie szybciej regeneruje się na trasie.

Już tylko 7 min. do startu. Na bazie ruch coraz większy. Start/Meta znajdować się będzie na boisku szkoły w Lipnicy, która na ten weekend zmieniła się w bazę 41. edycji Harpagana. Jak słusznie zauważył dziennikarz "Dziennika Bałtyckiego", który przybył tu, żebry relacjonować to wydarzenie w swoim medium, "Lipnica chyba jeszcze nigdy nie przeżyła takiego oblężenia!".

Jak zwykle, przy naszym punkcie zameldowała się Kohorta Kutasa Wielgusa :) A my tradycyjnie życzymy im powodzenia.

Zaraz zaczyna się start. Idziemy tam, by go dla Was potem relacjonować :)

Ogary poszły w las, że się tak wyrażę ;) Na starcie zebrało się też wielu autochtonów, przyszli zapewne zobaczyć, skąd taka łuna nad szkolnym boiskiem. A to nic innego jak morze czołówek naszych zawodników :) Miejscowi zdecydowanie byli pod wrażeniem wydarzenia - dopytywali nawet, czy jest szansa, żeby dostać jakieś mapy. No cóż - nie tym razem. Ale może na następną edycję się skuszą :)

Podobnie jak Wy, my też zastanawiamy się, jaki będzie najlepszy czas tej edycji. Wiemy, że oglądaliście zdjęcia budowniczych tras, ale... można się naprawdę pomylić, szacując czas na ich podstawie :) Te zdjęcia są z trasy pieszej i bynajmniej nie zdradzają stopnia jej trudności.

A teraz zabawna anegdotka. Jakie pytanie zadał Wojtek z Gdyni, kiedy spojrzał na mapę? "A co to w ogóle jest?" No cóż, ta mapa, choć kolorowa, to jednak nie należy do najłatwiejszych :)

Na trasę pieszą wystartowało ok. 550 osób, na mieszaną ok. 30. Ilu spośród nich ukończy trasę, a ilu wróci już po pierwszych PK? Tego na razie nie wiadomo :)

W las wyruszyli też nasi specjalni wysłannicy. Mamy nadzieję, że za chwilę otrzymamy jakieś świeżutkie i cieplutkie newsy z trasy.

A teraz anegdotka z bazy. Przed chwilą zjawili się w Punkcie Informacyjnym dwaj sympatyczni zawodnicy z Olsztyna. Na swoje szczęście na Punkcie spotkali Bożenkę. Chłopacy przyjechali do Lipnicy tuż przed 21 i nie mieli zbyt wiele czasu na wysłuchiwanie instrukcji. Wrócili, bo sądzili, że także tu na bazie trzeba się zameldować na jakimś punkcie (punkt startowy) i odbić chipa. Bożenka przytomnie zapytała ich, czy mają mapy. Chłopcy z promiennymi uśmiechami na twarzy pokazali, że mają - dumni z siebie, że namierzyli je gdzieś jeszcze przed startem, mimo że miały mieć status tajnych. Okazało się, że zawodnicy mają zwykłe mapy gminy Lipnica, jakie można nabyć w każdym kiosku. Na nieszczęście chłopców - na tej mapie też były czerwone punkciki, które wskazywały na miejsca, które w gminie warto odwiedzić. No cóż, gdyby nie Bożenka, chłopcy niewątpliwie odbyliby bardzo interesującą wycieczkę krajoznawczą - od jednego ciekawego punktu turystycznego do drugiego :)

No dobra. Mamy przed sobą mapę pierwszej pętli. Do PK1 zawodnicy mają ok. 5 km, oczywiście, jeśli uda się im pójść bezbłędnie. Ten PK znajduje się na skrzyżowaniu dróg. Nie możemy Wam w tej chwili zdradzić, gdzie dokładnie, ale możemy powiedzieć na pewno, że prowadzi na wschód (a dokładniej północny wschód).

Czekamy teraz na Karola Kalszteina, organizatora Rajdu, a zarazem budowniczego trasy pieszej. Ma nam opowiedzieć o smaczkach na trasie. Mamy nadzieję, że dzięki temu w naszej relacji pojawi się odrobina "krwi".

Nasi zawodnicy w terenie idą już na PK2, co oznacza, że już spora grupa pieszych zdobyła PK1. Wiemy już też, że zawodnik z nr 292 zdobył już PK2 (o 22:06) i wyruszył na PK3. Idą jak burza :)

PK2 znajduje się idealnie na wschód od PK1. Przy okazji możemy już zdradzić, że PK1 znajdował się niedaleko Zapcenia.

Przy okazji uprzedzamy, że w każdej chwili nasze źródło Internetu może nam zakomunikować brak mocy, co oznacza, że na godzinkę zostaniemy odcięci od sieci :) ale na pewno do Was wrócimy.

PK3 zdobyli już zawodnicy o numerach startowych 292, 422, 392. PK3 leży nad jeziorem Lubaszki Niemieckie. Pokonanie trzech pierwszych PK zajęło im 1,5 h. Szaleństwo :)

Z numerem 292 biegnie nie kto inny, jak Michał Jędroszkowiak :) Wrócił do formy po jesiennym Harpaganie, kiedy to startował tuż przed wypadkiem. Mocno trzymamy za niego kciuki, bo wiemy, że to naprawdę silny zawodnik. Z numerem 422 biegnie Piotr Szaciłowski, z 392 Sławomir Woch.

Na PK4 czeka na naszych zawodników niespodzianka. Punkt ten znajduje się na skraju bagna. Na północ od PK3.

No i nadszedł ten moment. Musimy się na godzinkę wyłączyć, żeby doładować telefon, dzięki któremu łączymy się ze światem.

PK3 zdobyła już pierwsza kobieta - nr 548. Niestety, nie znamy nazwiska.

O godz. 23:08 był na PK4 pierwszy zawodnik. Nie mamy danych, kto to taki, ale obstawiamy Jędroszkowiaka :)

Z PK4 na PK5 jest zaledwie 4,5 km. Myślimy, że za chwilę dotrze tam nasz lider :)

Przez PK3 przeszło już 120 osób.

PK5 zdobyte o godz. 23:34.

Rowerzyści grzecznie już śpią na sali gimnastycznej, za klika godzin ich kolej na to, by stawić się na starcie. Ruszają o 6:30.

Nadrabiamy zaległości punktowe. Jak już wspominaliśmy, PK4 znajduje się na skraju bagna, niedaleko Strudziennic (na południowy-wschód od nich). Natomiast PK5 to już skrzyżowanie na północ od Studziennic.

Jak wiemy, nasz lider biegnie na PK6, a ten punkt znajduje się niedaleko jez. Rekowskiego. Niedaleko miejscowości Rekowo, a dokładniej na południowy wschód od niej. Z PK5 na PK6 jest 9,5km. To już całkiem niezły dystans. Można wrzucić "piąty" bieg.

Przepraszamy za brak zdjęć, ale niestety nasz dostęp do netu tu jest radykalnie ograniczony. Łączymy się przez telefon, który łapie zasięg przyklejony gumą do żucia do ramki ze zdjęciami, wiszącej przy schodach.

Właśnie przed naszym stanowiskiem przemknął Remigiusz Kitliński, gdański Oficer Rowerowy, który tradycyjnie już wystartuje na trasie rowerowej.

Na PK6 nikt się jeszcze nie zjawił. Cierpliwie czekamy :)

Andrzej z Warszawy miesza właśnie w łazience jaką miksturę, którą zapewne zabierze ze sobą na trasę. Naszym zdaniem lepiej byłoby porządnie się wyspać, ale co tam ;)

O godz. 0:45 dotarli na PK6 razem: 292, 422. Michał Jędroszkowiak i Piotr Szaciłowski :)

Panowie biegną już zapewne na PK7. Mają do niego 7 km. Ten punkt znajduje się w Luboniu, na tajemniczym wzniesieniu. Zostało im w sumie 13 km. Oj, przepowiednie naszego forumowicza mogą się ziścić. Michał dotrze tu zapewne w czasie krótszym niż 5h.

Noc jest chłodna, choć raczej nie ma mrozu, pewnie gdzieś w okolicy 0 st. Najszybszym zawodnikom temperatura na pewno nie przeszkadza, ale tym błądzącym i szukającym właściwej drogi może być zimno ;)

Kilka minut temu na PK7 wparowali zawodnicy, nie mamy potwierdzenia, ale naszym skromnym zdaniem to nasi faworyci - 292 oraz 422. Czekamy na nich na bazie. To już kryzysowa godzina, więc pewnie mają nieco mniej powera niż na starcie, ale zdecydowanie wyznaczają rytm tej edycji :)

2:00 otwiera się PK8, czyli baza :) Czekamy na zawodników.

Jest pierwszy. I... o dziwo - jest to 324, Marcin Krasuski.

Marcin jest gotów, by ruszać dalej. Hmm... wydawało się nam, że jest ciężko, ale teraz już mówi, że lajcik :) Ma ciężki plecak i biegnie dalej.

Okazuje się, że to jednak Marcin był pierwszy i jedyny na PK7. Teraz pędzi na PK9. Tym razem pętla idzie na południowy-wschód.

Są już Michał i Piotr. Bardzo zdziwieni, że przed nimi na półmetek dotarł Marcin. Gdzieś po drodze troszkę pobłądzili ;)

Zapomniałam, że nie wyświetlają się nam godz. wpisów. Marcin był ok. 2:10, dosłownie 5 min później na bazie zjawili się Michał i Piotr. Mało brakowało, a minęliby się na bazie.

Kolejna pętla zapowiada się ciekawie. Na mapie widać, że naszych zawodników czeka walka z rozlewiskami. Oj, będą musieli ostro kombinować, żeby nie wpakować się w jakieś tarapaty :)

Jest 2:35 - Michał Jędroszkowiak ruszył dalej. Zapowiada się ostra walka.

Na bazę trafiły już osoby z numerami - 38, 373, 156. Doszli do 5PK. To pierwsi niedobitkowie, którzy dotarli na bazę.

Na PK9 jest zaledwie 4,5km od bazy. Dla biegaczy to zdecydowanie niewielka odległość.

2:55 i mamy na bazie pierwszego zawodnika z trasy mieszanej. Tu nie ma niespodzianek, jest to oczywiście Jarosław Bartczak :)

Chwilkę po Jarku na bazę wbiegł Rafał Niedźwiedziński. On również startuje na trasie mieszanej i właśnie postanowił pójść się przespać :) Jarek jeszcze zastanawia się: spać czy nie spać :)

O 3:03 na PK9 zameldował się pierwszy zawodnik. Czyżby Marcin?

POPR wyrusza właśnie na akcję ratowniczą, na PK5 jest osoba, która potrzebuje pomocy. Wiadomo tylko tyle, że nie może iść dalej.

Na bazie, czyli PK8 zameldowała się właśnie pierwsza uczestniczka, która ukończyła pierwszą pętlę. Jest to uczestniczka o nr startowym 548.

Przepraszamy za "krótką" przerwę w relacji. Spieszymy donieść, że rowerzyści już wystartowali. A o godz. 6:51 pierwszy zawodnik z trasy pieszej zdobył PK13.

O godz. 7 wystartowali też rowerzyści, którzy startują na trasie mieszanej.

Kohorta Kutasa Wielgusa pędzi już na drugą pętlę :)

Z 13PK na 14PK jest 7 km. Wiemy, że na PK13 pierwszy był Marcin. Idą/biegną już 10 godz. 30 min. Wiemy więc na pewno, że rekord ostatniej edycji nie zostanie przebity.

O 7:44 nr 324, czyli Marcin, zameldował się już na PK14 i zmierza na PK15.

Wygląda na to, że teraz mamy kilka minut z netem. Lepszy rydz, niż nic :)

Teraz z Jankesem (budowniczym trasy rowerowej) omawiamy jego dzieło, czyli PK z trasy rowerowej. Tomek szczególnie zachwala PK20, gdzie ponoć osiedliły się bobry :)

Jak mówi sam budowniczy, będzie trudno. Przyznaje się, że PK o wadze 1 dał na samym końcu trasy - złośliwie, a jakże :) No ale w końcu to Jankes :)

"Chcesz być Harpaganem, musisz to wziąć" - mówi Tomek o Pk, z których jest najbardziej dumny :) Wiemy już na pewno, że między PK11 a PK3 jest "kopalnia żwiru" - rowerzyści na pewno się ucieszą :)

327 osób zameldowało się już na PK8, czyli na bazie, co oznacza, że zeszli z pierwszej pętli :) Nie wszyscy mają na tyle dużo odwagi (a może raczej na tyle dużo sił), żeby wyruszyć na drugą pętlę.

Mamy tu u nas Karola Kalszteina i pytamy go o trasę pieszą. Mówi, że ładnie jest na PK13 :) Hm... Ciekawe, czy docenią to piechurzy po już 11 godzinach marszu :)

Anegdotka z bazy. Karol właśnie spowiada się nam, jaką prędkość rozwijał na polnej drodze, na co Karolina "ale uważaj na bobry!" ;P Bezcenne :)

Na PK15 jeszcze nikt nie dotarł :)

Karol stoi przed poważnym wyzwaniem narysowania wzorcówki, czyli kreski optymalnego przejścia trasy. Ale póki co pije kawę, więc sama się zadeklarowałam :) Narysuję na mapie kwiatka, żeby było ładnie :P

Z twierdzeń filozoficznych Karola "Ludzie są wszędzie" - no cóż... potwierdzamy :)))

A jeszcze o warunkach meteo: rano był porządny przymrozek, rowerzyści startowali na oszronionych rowerach :) a teraz robi się już całkiem przyjemnie :) Na PK9 smażą kiełbaski :)

Zmiana warty. Ok. 8:23 był na PK15 Michał Jędroszkowiak z Piotrem, biegną już na metę. Tuż za nimi jest Marcin Krasuski - to wieści od Furbo.pl, który dzielnie strzela fotki na tym właśnie PK.

Z PK15 na metę jest jeszcze 6,5 km.

A na bazie już słodkie rozleniwienie. Ci, którzy nie wyruszyli na drugą pętlę albo śpią, albo jedzą, albo siedzą nad mapami :)

Niespożyta energia uczestników zaskoczyła organizatorów. Po 50 km uczestnicy kopią żółty balonik. Malutki i smętny, błąkający się samotnie po korytarzu :) No cóż. Kto powiedział, że Harpagan musi wysysać wszystkie siły. W końcu to twardziele :)

Dochodzi 9:00, a ich jeszcze nie ma... Zaczynamy się martwić ;)

Zastanawiamy się, czy na finiszu będzie ostra walka, czy może raczej wbiegną na metę całą trójką, trzymając się za ręce :)

Już są 9:02 wg mojego zegara :) Michał Jędroszkowiak i Piotr Szaciłowski :) 721 min. Byli punkt 9:00, czyli równe 12 godzin.

12 godz i 12 minut - to czas Marcina Krasuskiego.

No to teraz kilka wrażeń z trasy. Michał jest baaardzo zadowolony z jej poziomu. 2 pętlę określił jako prawdziwy rarytas :) Nie mieli ani chwilki na dekoncentrację. Popełnili kilka błędów, na między nimi a Marcinem było pół godziny. Mieli problemy między 9 a 10, a potem między 10 a 11 walnęli się porządnie, myląc linię energetyczną z drogą.

Michał ma świadomość, że fakt iż na początku tak poszaleli, wpłynął na wynik z 2 pętli. Ale jak słusznie zauważa: "w końcu był Harpagan" :)

I tylko Marcin chodzi niepocieszony - 12 min straty to niewiele. Nie pomógł mu nawet banan od nas :)

Coraz więcej osób dopytuje o bufet. Zdecydowanie czują głód :)

Właśnie jest u nas Marcin. Zadowolony, zwłaszcza z wiodczków. Zastanawiamy się, kiedy miał czas je oglądać :)

Na 20 PK rowerowym zameldowało się raptem 3 rowerzystów, ale za to bobry urządziły tam taką scenę, że naprawdę warto się tam wybrać, żeby to zobaczyć :)

Wieści niosą że na PK 8 zameldowało się dotychczas 497 osób. Całkiem niezły wynik :)

322 Krzysztof Łakomiec - mamy kolejnego Harpagana :) Pojawił się na mecie o 10:30.

Na rowerowym PK20 pojawiło się ok 39 osób.

PK14 zdobyło już 8 osób - 324, 422, 262, 322, 10, 516, 194, 39. Czterech spośród nich jest już na mecie :)

Na PK14 zameldowała się pierwsza kobieta z numerem 548 -sprawdzamy jej dane, bo zapisała się już na bazie. Ten punkt z rowerem zaliczył też Jarosław Bartczak, który startuje na trasie mieszanej :)

I już wiemy, że prawdopodobnie pierwszą Harpaganką będzie Dagmara Kozioł, bo to ona idzie z numerem 548. PK14 potwierdził też Wojciech Stolarczyk, z numerem 549.

Na PK15 zameldowało się już w sumie 8 osób. Cztery, o których jeszcze nie wiecie to 10, 516, 194, 39.

Na metę dotarli już kolejni Harpagani. O 11:22 był nr 10, o 11:24 nr 516.

A na PK15 kilka minut temu zameldowali się zawodnicy z numerami 194 i 39 :)

Na bazę zjeżdżają już zawodnicy z trasy rowerowej - narzekają na piachy. Niektórym udało się nawet połamać rowery. No cóż - zawody wymagają ofiar ;)

A do listy zdobywców tytułu Harpagana o godz. 11:52 dołączył zawodnik z nr 39 Za chwilę zapewne dołączą do niego Dagmara Kozioł i Wojciech Stolarczyk, którzy jakieś pół godziny temu opuścili Pk15.

Dagmara i Wojtek są już na bazie. Zdobyli tytuły Harpagana w ok. 16 godz. Dagmara ma 23 lata i jest pierwszą Harpaganką tej edycji. Razem z Wojtkiem przebiegła ok 70 km. A wierzcie mi lub nie - wygląda)i na świeżynki ;)

Tuż przed nimi na bazie zjawili się z kompletem punktów zawodnicy z numerami 126, 369 i 491.

Coraz więcej osób, także rowerzystów zgłasza się na kolejnych punktach. Są też przypadki zaginięć. Robimy, co w naszej mocy, by "namierzyć" tzw. zwłoki :)

Jak wrócimy do domu, zasypiemy Was fotkami z trasy, a mamy ich naprawdę sporo z różnych miejsc. Póki co musicie jednak zachować cierpliwość - przez to łącze na pewno ich nie przepchniemy ;)

Mamy kolejnych 4. Harpaganów - z numerami 461, 238, 381, 189. Wśród nich jest także nasz zaprzyjaźniony biegacz - Janek ;)

Nie wszyscy spinają się tak, jak zdobywcy tytułu. Na trasie są też osoby, które tę imprezę traktują czysto rekreacyjnie ;) Np. nasz kolega, Wojtek, przeszedł pierwszą pętlę ze złamanym obojczykiem, po czym wyspał się troszkę, a jak się już obudził, to uderzył spacerkiem na PK9, żeby upiec sobie kiełbaskę na ognisku :)

Mamy informację o kolejnych Harpaganach, są to osoby z numerami 76 i 134, ale otrzymaliśmy też informację o pierwszym mieszanym Harpaganie - jest to oczywiście nie kto inny, tylko Jarosław Bartczak, który całą trasę pokonał w 1055 min i 20 sek. :)

POPR, czyli Poszukiwawcze Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, nie miało dziś zbyt wiele pracy, raczej standardowe przypadki. Przed chwilą jednak musieli uruchomić karetkę na sygnale, bo gdzieś na trasie znajduje się silnie odwodniony zawodnik, który wymiotuje przy drodze. Z odwodnieniem nie ma żartów - ostrzegają ratownicy. Mamy nadzieję, że szybko pomogą zawodnikowi, który potrzebuje ich pomocy.

Udało się, chłopak jest już bezpieczny na bazie, ale POPRowcy znów wybiegli gdzieś z torbami.

Mamy już ponad 20 harpaganów pieszych, a jest dopiero kilka minut po godz. 16. Choć trasa piesza zdecydowanie nie była łatwa, to jednak trzeba chyba jednak pogodzić się z faktem, że spora część tej grupy to osoby, które można śmiało nazwać grupą zawodową. Ciekawe ilu ich będzie o 21 :)

Za niecałe 2,5 godz. dowiemy się, czy znalazł się śmiałek, który postanowił zmierzyć się z lipnickimi piaskami i sięgnąć po tytuł harpagana rowerowego. Choć dla laika taki tytuł wydaje się być łatwiejszym do zdobycia, to jednak prawda jest taka, że niewielu rowerzystów może poszczycić się tym tytułem.

POPRowcy jadą po kolejne dwie osoby - siadły im kolana, prawdopodobnie nastąpiło pęknięcie rzepki
kolanowej.

Mamy już oficjalne wyniki trasy mieszanej. Harpagan jest tylko jeden - Jarosław Bartczak, z łącznym czasem 1055 min oraz z czasem jazdy 810 min. Zaraz za nim z łączną liczbą punków 33, a za nimi długa lista osób z liczbą punktów 27. Jednak największą niespodzianką jest Rafał Niedźwiedziński, który na mecie był... drugi, ale ze względu na 45 min. spóźnienie wylądował na ostatniej pozycji.

Rowerzystom została już tylko 1 godz. i 10 min. Czy myślicie, że Lipnica będzie się mogła chwalić rowerowym harpaganem?

I już znamy odpowiedź na to pytanie :) Otóż Harpaganów Rowerowych jest aż trzech! Daniel Śmieja (621) oraz dwóch bardzo wysokich rowerzystów - Paweł Brudło (630) i 196 cm wzrostu i Piotr Buciak (749) z imponującymi 203 cm.

Trasa piesza wciąż jeszcze walczy. Przypominamy, że pierwsze osoby wróciły z trasy z kompletem punktów już ok godz. 9 rano, wyspali się, zjedli obiadek i teraz spokojnie czekają na rozdanie dyplomów. Tymczasem w lesie wciąż trwa walka. A do nas docierają informacje o osobach, które idą już resztkami sił.

Już tylko kilka minut. Za chwilkę spróbujemy się dowiedzieć, ilu harpaganów było na trasie pieszej.

No i już wiemy - w tej chwili ponad 170!!! A sczytywanie chipów trwa jeszcze do 20:30. Naszym skromnym zdaniem znów padnie 200 tytułów. Oj, chyba nadal za łatwa trasa.

O godz. 22 nastąpi rozdanie certyfikatów Harpagana. Na bazie gwarno, ale zdecydowanie czuć zmęczenie... Większość osób kuleje, masuje obolałe stopy, szuka cichego kącika, żeby choć chwilkę odpocząć. Kilka osób szuka jeszcze sędziego głównego, Bartka Bobra, żeby zgłosić swoje zażalenia, skargi i uwagi.

A my jak zwykle chcielibyśmy podziękować Wam za to, że przez te 24 wyjątkowe godziny byliście z nami. Przepraszamy za utrudnienia techniczne, które mocno okroiły nasze możliwości relacjonowania dla Was. Obiecujemy, że zrekompensuje Wam to spora dawka zdjęć z bazy.

Wszystkim, którzy przybyli do Lipnicy, by zmierzyć się z sobą - serdecznie gratulujemy! Niezależnie od tego, czy udało się Wam pokonać całą trasę, czy też nie. Waszą siłą jest to, co daliście z siebie :)

Do następnego! Nie zdradzimy Wam jeszcze, gdzie to będzie, choć pewne pogłoski krążyły po bazie H41 :) nie będziemy jednak zapeszać :)

Przyjemnego czytania!


Dodane 17 kwietnia 2011, 05:03 przez ZAWODY

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Mxer

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika paff

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika UFO

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Agi


2011-04-15   H41 Live ! (ZAWODY)
2011-04-15   H41 Live ! (Redakcja RwM)
2011-04-15   H41 Live ! (Agi)
2011-04-15   H41 Live ! (paff)
2011-04-15   H41 Live ! (Mxer)
2011-04-15   H41 Live ! (UFO)

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (5)