na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » pieszo po Helu, 13 marca 2011



Wycieczka się oczywiście odbyła przy udziale czterech niewyspanych przez pomysły organizatorki z nocnymi ;) pociągami uczestników- DollyD, Kajasa, Witka i mnie.
I- co należy przyznać - była bardzo emocjonująca…..;)))))

Dojechaliśmy przed 9-tą na Hel i na początek poszli zobaczyć cypel. Później , powoli ściągając większość grubych szmatek- pogoda wyjątkowo dopisała- ruszyli wzdłuż plaży od strony pełnego morza w kierunku powrotnym..i nic nie zapowiadało jeszcze co na tej plaży można będzie znaleźć;)

Pierwsze 6 km, krótki popas w eleganckim grajdołku na wydmach i od tej pory impreza zaczęła się rozkręcać.
Kilka metrów dalej znajduję puszkę piwa "Żubr”. Zamkniętą, pełną, co prawda lekko przeterminowaną- 1 dzień- ale wspólnie decydujemy się sprawdzić jego zawartość. Komisyjne sprawdzanie jakość trunku ( wszyscy po równo) nie wykazało żadnych odstępstw od zapachu, smaku a temperatura piwa była wprost idealna , więc opróżniliśmy całe i podbudowani, że dba się na Mierzei o turystów ruszyli w drogę.
Troszkę żeśmy przeszli wspominając bursztynową ambrozję, a tu co? A tu kolejna pełna puszka piwna - tym razem „Specjal” . Oczywiście otworzyliśmy- niestety , pomimo wydawałoby się całej konserwy w środku była tylko woda morska, więc degustacji nie było.
Kilka metrów dalej- kolejny „Specjal” – pełny, znów pełny wodą.
Trudno, idziemy dalej….i tak ze trzy kilometry, słonko świeci, błogo na duszy i to wspomnienie bursztynowego chłodnego płynu ….no i mamy kolejny chłodny browar z piasku:D . Jeśli dobrze pamiętam tym razem „ Żubr” żubrowy- czyli z piwem, nie wodą i z długą data ważności. Opróżniamy spółdzielczo- należało się strudzonym turystom - i w trasę
Jakieś 4 km, marsz po piachu daje mi się we znaki, odpoczęłabym..a tu co? A tu Okocim! Puszka co prawda nieco zmaltretowana i o nieco przebrzmiałej dacie przydatności ale co tam - otwieramy- pachnie piwem…. Kajas mówi „swoje przeżyłem” i dobrowolnie zgadza się na testera….a potem testujemy wspólnie, kolejny chłodny trunek w ten upalny dzień…..
Zdecydowanie podbudowani ruszamy w trasę, chłopaki nawet jakąś wieżę widokową z rozpędu zdobywają...a Dorota kolejna pełną puszkę, tym razem „Harnaś” – niestety pełny solanką, ale emocje były….
Za chwilę jeszcze jedna pełna - „Volt”? - na szczęście też morski, nie trzeba było pić;)
Troszkę przed Juratą odkrywam jeszcze ślicznego, świeżutkiego, schłodzonego w zimnym piasku ... browara:D Tym razem „Leżajsk” . Oczywiście też się nie oparł komisji;)

Bliżej cywilizacji piwo na plaży się skończyło.
Mimo poszukiwań nie znaleźliśmy już nic, bunkrów na plaży które gdzieś tam kiedyś widziałam ( okazało się, że chyba za Jastarnią) też już się nam nie chciało szukać, skręciliśmy więc w stronę lądu i niebieskim szlakiem dotarli do Jastarni niestety już bez żadnych pożytecznych znalezisk i takich emocji, obiadek w jedynej czynnej knajpce i na pociąg

Ogólny bilians : 4 osoby, 21 km,znaleźliśmy po jednym zdatnym do spożycia piwie na głowę :)

Baaaardzo Wam dziękuję za przemiły dzień




Dodane 13 marca 2011, 12:18 przez yas

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika kajas


kajas, 13 marca 2011, 20:56
Wypasiony spacer, nie ma co :-))))
Dzięki :-)
psuja, 13 marca 2011, 21:05
Zdjęcia też wypasione :) Dzięki!
wwp, 13 marca 2011, 22:03
morał z wycieczki płynie - jeśli pozwolicie :) - gdyby to byla rowerowa pewnie by owych znalezisk nie dane było skosztować ! i to jest przewaga niewątpliwa pieszych wycieczek nad rowerowymi ! oczywiście nie licząc ewenualnych przykrych konsekwencji w postaci odebrania uprawnień do prowadzenia pojazdów wszelkiej maści
yas, 14 marca 2011, 10:15
pod kołami to i na dużo dłuższych dystansach takich znalezisk nigdy nie mieliśmy ;)
kajas, 14 marca 2011, 12:12
Miałem wrażenie, że w końcu czyjś łeb wychyli się zza wydmy i oznajmi: "hallo, jesteście w ukrytej kamerze!!!" :-D
Trzeba jednak z pokorą przyznać się, że owo paranormalne zjawisko wywołało w nas zachowania atawistyczne ;-)
Agniecha, 15 marca 2011, 16:45
Wow! Dominiko! Ale czaderska fryzurka! Dałaś czadu! Bardzo mi się podoba:)
yas, 16 marca 2011, 17:37
dziękuję:) Po prostu do glanów musiałam resztę dopasować;)
Kris, 31 marca 2011, 21:44
Chciałem się zabrać ale no wiecie jak to w niedzielę bywa:P
Po półwyspie to się boje chodzić zwłaszcza po nieprzetartych ścieżkach, można nieźle się wysadzić w powietrze:P
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę

Najbliższe wycieczki




Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (1)